Blog

  • Ruszyła trzecia runda naboru w ramach Szybkiej Ścieżki

    Ruszyła trzecia runda naboru w ramach Szybkiej Ścieżki

    To nabór krajowy, realizowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). W ramach kolejnej rundy tego naboru, która potrwa do 16 grudnia br., przedsiębiorcy mogą się starać o dotacje na badania przemysłowe i eksperymentalne prace rozwojowe.

    Trzecia runda tego naboru ruszyła 1 grudnia. Mogą w nim brać udział przedsiębiorstwa (mikro, małe, średnie i duże), konsorcja firm, a także konsorcja naukowo-przemysłowe składające się z maksymalnie z trzech podmiotów (w tym minimum 1 przedsiębiorstwa – lidera projektu i minimum 1 jednostki naukowej).

    Efektem prowadzonych z takim dofinansowaniem badań przemysłowych czy eksperymentalnych prac rozwojowych musi być opracowanie innowacyjnego rozwiązania, które będzie możliwe do wdrożenia w działalności gospodarczej.

    Warto starać się o takie dofinansowanie w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju – w puli naboru jest aż 1 ml d 100 mln złotych. Jedna firma, która w naborze wystartuje samodzielnie, może się starać o dofinansowanie w wysokości od 1 mln zł do 50 mln zł. Jeśli natomiast o dotacje starać się będzie konsorcjum firm albo firm i jednostek naukowych, to minimalny poziom dofinansowania może wynieść od 2 mln zł.

    Jak informuje na swojej stronie NCBR projekt, który miałby zostać dofinansowany, musi obejmować eksperymentalne prace rozwojowe. Może też być realizowany wyłącznie w regionach słabiej rozwiniętych, czyli w każdym z województw poza województwem mazowieckim. Prace przedwdrożeniowe mogą obejmować maksymalnie 20 proc. kosztów kwalifikowalnych projektu. Limit podwykonawstwa dla badań przemysłowych i prac rozwojowych w przypadku przedsiębiorstw to 50 proc. – 60 proc. kosztów kwalifikowalnych, a dla jednostki naukowej 10 proc. kosztów kwalifikowalnych. Co ciekawe – poziom dofinansowania na prace przedwdrożeniowe przyznawanego w ramach pomocy de minimis, może wynieść aż 90 proc.

    Wnioski o dofinansowanie w ramach Szybkiej Ścieżki można składać wyłącznie elektronicznie. Co szczególnie ważne – termin oceny projektów zadeklarowany przez NCBR to 90 dni od dnia zamknięcia naboru wniosków.

    Więcej informacji o naborze można znaleźć tu:

    https://www.ncbr.gov.pl/programy/fundusze-europejskie/poir/konkursy/konkurs-6-1-1-1-2019/

    Warto zwrócić uwagę, że w 2019 roku po raz pierwszy o dofinansowanie w ramach jednej procedury konkursowej, mogą starać się zarówno MŚP, jak i duzi przedsiębiorcy – informuje w swoich materiałach NCBR. Dodatkową nowością jest też właśnie możliwość udziału w konkursie nie tylko samych firm, ale także konsorcjów przedsiębiorców i jednostek naukowych. W praktyce – podaje NCRB na stronie internetowej – mikro, małe, średnie lub duże firmy mogą starać się o granty samodzielnie, w partnerstwie lub we współpracy z uczelniami czy instytutami naukowymi.

    Więcej o pozostałych naborach NCBR można znaleźć tu:

    https://www.ncbr.gov.pl/programy/fundusze-europejskie/poir/szybka-sciezka/

  • Kolejne spółdzielnie i stowarzyszenia dostaną dotacje

    Kolejne spółdzielnie i stowarzyszenia dostaną dotacje

    Budowa domu dziennego pobytu dla Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Autystów, remont i adaptacja budynku na przedszkole stowarzyszeniowe oraz zakup maszyn i urządzeń – takie inwestycje zrealizują z unijnym wsparciem trzy kolejne spółdzielnie i stowarzyszenia.

    Będzie to możliwe dzięki rozstrzygniętemu właśnie naborowi dla tzw. podmiotów ekonomii społecznej. Są to np. spółdzielnie socjalne, stowarzyszenia czy fundacje prowadzących działalność gospodarczą. – O unijne wsparcie w tym naborze starało się sześć stowarzyszeń i spółdzielni. Zarząd województwa opolskiego zatwierdził takie dofinansowanie dla trzech z nich – informuje Roland Wrzeciono, dyrektor podlegającego samorządowi województwa Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG).

    Dom dziennego pobytu w Kędzierzynie-Koźlu zbuduje Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Autystów „Mały Książe”. Koszt całej inwestycji to ponad 1 mln 142 tys. zł, a przyznane dofinansowanie wyniesie niespełna 800 tys. zł. Istniejący budynek oraz stodołę w dzielnicy Opola – Malince – wyremontuje i zaadaptuje na przedszkole oraz przestrzeń warsztatową Stowarzyszenie Pro Liberis Silesiae. Koszt całego tego przedsięwzięciu ma wynieść 1,8 mln zł, a przyznane dofinansowanie wyniosło blisko 800 tys. zł. Z kolei Spółdzielnia Socjalna Strefa z Rosoch k. Praszki kupi maszyny i urządzenia, m.in. CNC czy frezarki. Będzie na nich nie tylko szkolić zainteresowanych, ale też rozpocznie produkcję.

    – Od lat zabiegaliśmy w różnych miejscach o unijne wsparcie na tego typu inwestycję. Tym bardziej cieszymy się, że znaleźliśmy się w gronie dofinansowanych podmiotów – mówi Barbara Wawrzynowicz, prezes Stowarzyszenia „Mały Książe”. – Z budową dziennego domu pobytu w Sławięcicach chcemy ruszyć jak tylko będziemy mieć podpisaną umowę. Taki dom już funkcjonuje i ma podopiecznych, ale chcemy im zapewnić lepsze warunki. Te, w których funkcjonują obecnie, można nazwać bardzo skromnymi – wyjaśnia przedstawicielka Stowarzyszenia.

    – Ten nabór pozwala na realizację społecznie ważnych projektów. Dlatego każdy kolejny dofinansowany wniosek to wartość dodana dla naszego regionu – podkreśla marszałek województwa opolskiego Andrzej Buła.

    Nabór dla podmiotów ekonomii społecznej ogłoszono i rozstrzygnięto już po raz trzeci. Wnioski w nim można było składać w lipcu br. O dotacje mogły się w nim starać spółdzielnie socjalne, stowarzyszenia czy fundacje, koniecznie prowadzące działalność gospodarczą. Dotacje mogły być przeznaczone np. na zakup nowoczesnych maszyn i sprz­­­ętu do produkcji, które posłużą wprowadzeniu na rynek nowych lub ulepszonych produktów i usług, ale też na wdrażanie innowacji produktowych, procesowych, marketingowych i organizacyjnych albo na inwestycje w rozwój, zwiększające skalę czy zasięg działalności.

    – W tym naborze dofinansowane mogły być projekty podmiotów, które działają dla osiągnięcia między innymi celu społecznego, a wypracowany zysk przekazują na swoją działalność, a nie dzielą między wspólników czy udziałowców. Maksymalne wsparcie mogło wynieść do 800 tysięcy złotych – tłumaczy Roland Wrzeciono.

    W pierwszych dwóch, ogłaszanych i rozstrzyganych w latach 2017-2018 takich właśnie naborach, do dofinansowania wybrano ogółem siedem projektów. Pula przyznanego w nich dofinansowania wyniosła łącznie 4,7 mln zł (1,8 mln zł w naborze pierwszym i 2,9 mln zł w naborze drugim). Ogólna wartość projektów realizowanych w tych naborach to prawie 7,3 mln zł (ponad 3 mln zł w pierwszym naborze i prawie 4,3 mln zł w naborze drugim).

    W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 woj. opolskie ma ogółem blisko 950 mln euro. Na wsparcie przedsiębiorstw i lokalnego biznesu zarezerwowano w tej puli ponad 160 mln euro. Dotychczas OCRG ogłosiło dwadzieścia trzy nabory; dwadzieścia z nich już rozstrzygnięto.

  • UWAGA na fałszywe maile

    UWAGA na fałszywe maile

    Przestrzegamy przed otwieraniem maili, które rzekomo miałby wysyłać pracownik OCRG Łukasz Kucharski. Maile te, opisane i podpisane są jego nazwiskiem, nie są wysyłane z jego konta! Jeśli dostaniecie Państwo taki mail, zanim otworzycie załącznik, zwróćcie uwagę na rozwinięcie adresu e-mail, z którego zostały wysłane. Maile wysyłane przez pracowników OCRG mają końcówkę: @ocrg.opolskie.pl.

  • Weź udział w konsultacjach projektu RSI!

    Weź udział w konsultacjach projektu RSI!

    Zarząd Województwa Opolskiego zaprasza do udziału w konsultacjach społecznych projektu „Regionalnej Strategii Innowacji Województwa Opolskiego do 2027 roku”.

    Zaproszenie to adresowane jest do mieszkańców województwa opolskiego, w szczególności przedstawicieli przedsiębiorstw, szkół wyższych, instytucji otoczenia biznesu, jednostek samorządu terytorialnego, jednostek systemu edukacji oraz innych instytucji i organizacji, których działalność statutowa obejmuje wykonywanie zadań wspierających przedsiębiorczość oraz działalność badawczo-rozwojowo-innowacyjną w regionie.

    Z projektem „Regionalnej Strategii Innowacji Województwa Opolskiego do 2027 roku” można się zapoznać w siedzibie Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki, pok. 3.12, przy ul. Krakowskiej 38, w godz. 7.30-15.30.

    Propozycje zmian do tego dokumentu należy zgłaszać za pomocą formularza konsultacyjnego (zamieszczonego poniżej jako załącznik) w formie elektronicznej na adres email: rsi@ocrg.opolskie.pl

    Konsultacje, które zasięgiem obejmują teren województwa opolskiego, potrwają od 20 listopada do 27 listopada 2019 r.

    Organem właściwym do rozpatrzenia wniesionych uwag i wniosków jest Zarząd Województwa Opolskiego.

    Termin składania uwag: 27 listopada 2019 r.

     

    Załączniki zamieszczone poniżej:

    Projekt „Regionalnej Strategii Innowacji Województwa Opolskiego do 2027 roku”

    Regulamin konsultacji społecznych projektu „Regionalnej Strategii Innowacji Województwa Opolskiego do 2027 roku”

    Formularz zgłaszania uwag

     

  • Przeszli mistrzowską szkołę biznesu

    Przeszli mistrzowską szkołę biznesu

    Jak sprawnie zarządzać fabryką, jak gospodarować finansami i czasem, jak motywować siebie i pracowników – o tym m.in. rozmawiali ze swoimi mentorami uczestnicy III edycji Programu Mentoringu Biznesowego Woj. Opolskiego. Edycję tę mentorzy i ich podopieczni podsumowali 19 listopada podczas spotkania w Opolu.

    – Zdecydowanie warto było wziąć udział w tym programie. Jeśli ktoś dąży do osiągnięcia celu, nie tylko w biznesie, ale też na przykład w sporcie, powinien mieć mentora. Kogoś kto podpowie, udzieli rad – mówi Paweł Serafin, właściciel firmy Amiston Sp. z o. o. zajmującej się produkcją konstrukcji metalowych ze stali czarnej i nierdzewnej. – Dotychczas szukałem takich mentorów w książkach. Teraz miałem okazję siąść z doświadczonym menadżerem twarzą w twarz i na żywo zadać pytania – dodaje.

    Paweł Serafin był podopiecznym Joachima Siekiery, wieloletniego prezesa firmy Chespa w Krapkowicach, obecnie przewodniczącego Rady Nadzorczej Grupy Chespa. Mówi, że to, o co pytał szczególnie wnikliwie, to np. forma produkcji, rozliczanie produkcji czy sposób zarządzania fabryką. – Miałem to szczęście, że trafiłem pod skrzydła osoby, której firma od lat zajmuje się właśnie produkcją. Mogłem więc skorzystać z dużej wiedzy i doświadczenia – podkreśla Paweł Serafin.

    Kolejną uczestniczką III edycji Programu Mentoringu Biznesowego była Anna Żurek, prokurentka Instytutu INTL Sp. z o.o., który zajmuje się doradztwem z zakresu logistyki i magazynowania, doradztwem strategicznym, obsługą rynków wschodnich, zarządzaniem i budowaniem długofalowej strategii eksportowej dla nowych produktów, wprowadzaniem nowych marek na rynek polski oraz rynki zagraniczne, organizacją misji handlowych na rynki wschodnie czy budowaniem start-upów na rynkach wschodnich. Jej mentorką była prezes firmy Gniotpol Trailers Agata Duliniec.

    – Udział w tym programie był dla mnie swego rodzaju sprawdzianem, szansą na poszerzenie horyzontów w biznesie, poznanie ciekawych ludzi – mówi Anna Żurek. – Nauczyłam się z pewnością kilku technik związanych z gospodarowaniem finansami, czasem pracy czy podejścia do nowych projektów przez pryzmat celów moich i klientów. Ale chyba ważniejsze jest dla mnie to, że udział w tym programie wzmocnił moją psychikę. Odbyłam z moja mentorką kilka rozmów dotyczących motywacji, automotywacji, przestawiania nawyków i tego, że nasz sukces czy porażka najbardziej zależą od nas. Cenne było też to, że moja mentorka nie dawała mi gotowych recept. Miałam uruchomić swoją kreatywność i sama na nie wpaść – wspomina Anna Żurek.

    Prócz Anny Żurek i Pawła Serafina w gronie podopiecznych tegorocznej, trzeciej już edycji Programu Mentoringu byli też m.in. właścicielka pracowni językowej prowadzącej kursy języka niemieckiego szyte na miarę oraz blog językowy, właściciel agencji pracy tymczasowej zajmującej się pozyskiwanie pracowników z rynków wschodnich czy właściciel firmy, która produkuje dekoracje czekoladowe i wyroby cukiernicze dla hoteli czy sal bankietowych.

    W gronie mentorów natomiast, prócz Agaty Duliniec i Joachima Siekiery, znaleźli się również Kornelia Tomala, członek zarządu i dyrektor ds. eksportu firmy Multiserwis; Katarzyna Rudzińska, dyrektor ds. personalnych Zakładów Produkcyjnych NUTRICIA; Andrzej Balcerek, członek rady nadzorczej Górażdże Cement SA i właściciel firmy AB Coaching; Andrzej Drosik, dyrektor przemysłowy na Europę Centralną Zakładów Produkcyjnych NUTRICIA; Lesław Adamczyk, współtwórca i właściciel Butiku Inwestycyjnego LEAD i członek Rady Głównej BCC; Wojciech Paruzel, dyrektor operacyjny i członek zarządu firmy Diehl Controls Polska Sp. z o.o.; Roland Krause, prezes zarządu firmy MM Systemy oraz Ryszard Błaszków, były wieloletni dyrektor zakładu Lesaffre Polska.

    – Cieszę się, że już po raz trzeci udało nam się w tym programie połączyć doświadczenie i ogromną wiedzę mentorów oraz świeżą krew przedsiębiorców prowadzących krótko swoje firmy. Mam nadzieję, że wśród tegorocznych absolwentów programu będą jego przyszli mentorzy – powiedział członek zarządu województwa opolskiego Szymon Ogłaza.

    Głównym celem Programu jest transfer wiedzy i doświadczenia opolskich menadżerów, którzy odnieśli sukces, do małych i średnich firm – przedsiębiorców, którzy swój biznes prowadzą nie dłużej, niż 5 lat. III edycja programu trwała od marca do listopada 2019 r. W pierwszej edycji, w 2017 r., brało udział 6 mentorów i 11 ich podopiecznych; w drugiej – w 2018 r. – ośmiu mentorów i 9 mentee. Uczestnicy programu nie ponoszą w nim żadnych kosztów, a mentorzy nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. – W ramach programu odbywa się minimum po pięć spotkań mentora z mentee, a także szkolenia i warsztaty dla młodych przedsiębiorców oraz kierowane do nich doradztwo prawne – wylicza dyrektor OCRG Roland Wrzeciono.

    Pomysłodawcą uruchomienia Programu Mentoringu w Województwie Opolskim była Loża Opolska BCC, a wspierają go Opolska Izba Gospodarcza, Izba Gospodarcza "Śląsk" oraz Izba Rzemieślnicza w Opolu. Podlegające samorządowi województwa Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki projekt koordynuje i pełni w nim obsługę organizacyjną.

     

  • Czy zastąpią nas roboty?

    Czy zastąpią nas roboty?

    To pytanie, które często padało w kuluarach konferencji „Automatyzacja procesu produkcji – jak nadążyć za 4. rewolucją przemysłową”. Obecnie roboty najczęściej wykorzystywane są w firmach do przenoszenia, paletyzacji, spawania i zgrzewania oraz pakowania – wynika z badań.

    Automatyzacja i robotyzacja, Przemysł 4.0 i tytułowa czwarta rewolucja przemysłowa były tematem konferencji, którą 30 października w Opolu zorganizowały Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa i podlegające samorządowi województwa Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG). – Przemysł 4.0 to wyzwanie przyszłości. Muszą je podjąć ci, którzy chcą się rozwijać – mówił Szymon Ogłaza, członek zarządu woj. opolskiego. – Ale tak naprawdę to również wyzwanie teraźniejszości. Automatyzacja może bowiem, choć w jakimś stopniu, pomóc przedsiębiorstwom poradzić sobie z największym problemem współczesnego rynku pracy, czyli brakiem rąk do pracy.

    – Wyścig o większą efektywność, jakość i powtarzalność produkcji trwa od lat. Automatyzacja i robotyzacja z pewnością w nim pomagają. Jak wielkie budzą zainteresowanie najlepiej świadczy ogromne zainteresowanie tą konferencją – dodał Roland Wrzeciono, dyrektor OCRG.

    Kierownik wrocławskiego biura regionalnego Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej Iwona Makowiecka dopowiedziała, że Przemysł 4.0 to jeden z najczęściej podejmowanych przez Izbę w ostatnich latach tematów. – Wśród naszych członków jest bardzo wiele wiodących firm, które w tym temacie rozwijają bardzo istotnie technologie – podkreśliła.

    W gronie prelegentów na konferencji był np. Bartosz Mazurek z Centrum Projektowego Fraunhofera dla Zaawansowanych Technologii Lekkich w Opolu, który mówił o stanie i perspektywach robotyki przemysłowej w Polsce i na świecie. Z przedstawionych przez niego danych wynika, że w 2018 roku w skali świata dostarczono 422 tys. robotów do produkcji. Dla porównania – w 2013 roku było ich „zaledwie” 178 tys., a według szacunków w 2022 roku ma być aż 584 tys. W największym stopniu korzystają z nich Australia i Azja, zwłaszcza Chiny i Korea. – Najczęściej roboty wykorzystywane są przy przenoszeniu, paletyzacji, spawaniu i zgrzewaniu czy pakowaniu – mówił Bartosz Mazurek.

    Jakie są największe korzyści płynące z automatyzacji procesu produkcji? M.in. kontrola jakości, poprawa bezpieczeństwa, możliwość prowadzenia ciągłej produkcji, lepsza efektywność czy niższe koszty operacyjne. Kluczowe ryzyka to bezpieczeństwo cybernetyczne i energetyczne. – Bo co jeśli już będziemy mieć te superkomputery, systemy, sensory, a zabraknie prądu – mówił Bartosz Mazurek.

    O tym, jak średnie przedsiębiorstwo możne stać się atrakcyjnym partnerem dla BMW wykorzystując założenia Przemysłu 4.0 mówił z kolei Roland Krause, prezes firmy MM Systemy z Kątów Opolskich. Firmy, która działa w branży motoryzacyjnej, a której głównym klientem jest właśnie koncern BMW.

    – Początkiem naszego pomysłu i działania w zakresie 4.0 był rozwój możliwości produkcyjnych – opowiadał Roland Krause. – Doszliśmy z produkcją na jednej z maszyn do granicy jej możliwości, a mieliśmy zapytanie ze strony klienta o więcej sztuk. Zaczęliśmy więc szukać rozwiązania.

    Efekt tych poszukiwań był taki, że firma połączyła maszynę, którą miała z czterema robotami, które kupiła, podajnikiem, który zaprojektowała i narzędziem, które zbudowała. Jakie są efekty? Większa efektywność, wydajność i powtarzalność produkcji przy zachowaniu jakości, większa satysfakcja pracowników, którzy zamiast wykonywać proste prace mogą obsługiwać maszyny. Ale nie tylko!

    – Dało nam to przede wszystkim bardzo duży zastrzyk zaufania ze strony naszego klienta, czyli BMW – relacjonuje Roland Krause. – Kiedy zaprosiliśmy przedstawicieli tej firmy do nas i pokazaliśmy im, co wymyśliliśmy, to otworzyły się przed nami drzwi, których do tej pory nie potrafiliśmy otworzyć.

    Teraz firma MM Systemy planuje następny krok: automatyzację procesu pakowania.

  • Podatek 2020 – dowiedz się więcej

    Podatek 2020 – dowiedz się więcej

    Przełom 2019 i 2020 roku to czas, w którym wchodzą liczne zmiany dotyczące podatku VAT i podatków dochodowych. W dużej mierze zmiany nakładają na firmy szereg nowych obowiązków, za których nieprzestrzeganie przewidziano sankcje.

    Aby przybliżyć nowe regulacje Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki i kancelaria WPW Wołczek, Proksa & Wspólnicy zapraszają na Śniadanie Biznesowe zatytułowane właśnie „Podatki 2020”.  Odbędzie się ono 20 listopada w godzinach 9.30 – 13.30 w Hotelu DeSilva Premium w Opolu, ul. Powolnego 10.

    Podczas spotkania eksperci WPW podzielą się pierwszymi doświadczeniami i obserwacjami z zakresu stosowania nowych przepisów. Opowiedzą też o tym, jakie postanowienia warto zawrzeć w umowach z kontrahentami oraz jakie działania z zakresu compliance podjąć, aby zabezpieczyć przedsiębiorstwa przed ryzykiem sankcji wynikających z naruszenia przepisów o białej liście podatników i mechanizmie płatności podzielonej.

    Zaproszenie skierowane jest do dyrektorów i managerów zarządzających działami finansowymi lub podatkowymi oraz do głównych księgowych. Liczba miejsc jest ograniczona, decydować będzie kolejność zgłoszeń. Udział w szkoleniu dla dwóch pierwszych osób z jednej firmy jest bezpłatny.

    W przypadku zainteresowania udziałem w spotkaniu prosimy o przesłanie do 13 listopada zgłoszenia poprzez formularz znajdujący się pod podanym linkiem: http://bit.ly/podatki2020opole

    Serdecznie zapraszamy!

     

    Obraz Michał K. z Pixabay

  • Łatwiejszy handel z Krajem Kwitnącej Wiśni

    Łatwiejszy handel z Krajem Kwitnącej Wiśni

    Zniesienie w najbliższych kilku latach większości ceł i innych przepisów ograniczających handel oraz poprawa wymiany handlowej – to główne cele EPA, czyli umowy gospodarczo-handlowej między UE z Japonią. O jej zapisach i ułatwieniach w handlu z niej wynikających rozmawiali w Opolu zainteresowani Japonią przedsiębiorcy i eksperci m.in. od prawa, ceł czy podatków.

    Umowa ta weszła w życie w lutym 2019 r. Dotyczy ona Japonii i krajów UE, czyli rynku 600 mln konsumentów oraz blisko 30 proc. światowego PKB. Uznawana jest za największe porozumienie handlowe UE i jedno z najnowocześniejszych. W Opolu rozmawiali o nim uczestnicy Polsko – Japońskiego Forum Biznesu zatytułowanego „Wpływ EPA na rozwój biznesu w Polsce i Japonii”.

    – Cieszę się, że takie spotkania, jak to, są w Opolu organizowane, ponieważ pozwalają przybliżyć naszym przedsiębiorcom nowe rynki, które warto brać pod uwagę przy planowaniu biznesu – mówił Szymon Ogłaza, członek zarządu województwa. –  Te rynki, takie jak japoński, są czasem nieodkryte i wydają się odległe, wręcz niedostępne. Tymczasem EPA z pewnością będzie służyć nawiązywaniu wzajemnych relacji. A warto, bo rynek japoński to trzecia gospodarka świata. Jest duży i innowacyjny, możemy się na nim wiele nauczyć.

    – Zależy nam, aby promować wymianę handlową, technologiczną, ale również kulturalną – mówił z kolei Roland Wrzeciono, dyrektor podlegającego samorządowi województwa Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG). – To porozumienie z pewnością otwiera nowe możliwości i zwiększa szanse na nowe kontakty biznesowe oraz usprawnienie handlu, zarówno w kwestiach eksportu do Japonii, jak i przy importowaniu wybranych towarów – przekonywał Wrzeciono. I dodał: – Chcemy przybliżyć i „odczarować” rynek japoński, który w dobie globalizacji i informatyzacji, mimo geograficznej odległości, może stać się nam bliski.

    Również dyrektor JETRO Warszaw Mikihiko Shimizu podkreślał, że cieszy się z udziału w Forum. – Polska stworzyła duże możliwości i poświęca dużo uwagi dla japońskiego biznesu. Jest atrakcyjnym rynkiem dzięki wzrostowi ekonomicznemu i kompetentnym firmom oferującym innowacyjne rozwiązania – mówił. I dodał: – Jestem pewny, że firmy japońskie będą kontynuowały efektywny dialog z polskimi firmami, zwłaszcza tymi lokalnymi.

    Zorganizowane w Opolu Polsko-Japońskie Forum Biznesu było przede wszystkim okazją dla polskich firm zainteresowanych rynkiem i partnerami z Japonii, by dowiedzieć się więcej o kwestiach podatkowych, celnych czy kulturowych w kontekście ewentualnej współpracy, a także o nowych uwarunkowaniach, które daje wspomniana nowa umowa gospodarcza między UE a Japonią. Wzięło w nim udział prawie pięćdziesięciu przedstawicieli firm polskich oraz eksperci. Zdaniem tych ostatnich sektory, które mają największe szanse, by zaistnieć na japońskim rynku, to przemysł spożywczy, odzieżowy, metalowy, branża elektroniczna czy ceramika.

    – Dzięki temu porozumieniu procedury handlowe i inwestycyjne są upraszczane – przekonywali prelegenci. – Można stosować prostsze zapisy, dzięki czemu eksport powinien z biegiem lat być łatwiejszy, a małe i średnie firmy mogą odgrywać sporą rolę w łańcuchu dostaw.

    Zdaniem unijnych komentatorów w związku z ułatwieniami w handlu, które daje EPA, eksport do Japonii z krajów UE wzrośnie w kolejnych latach o ok. 10 proc. i utworzonych zostanie ok. 290 tys. nowych miejsc pracy. Porozumienie otworzy też japoński rynek na eksport produktów rolnych z UE i zniesie m.in. cła na wiele rodzajów produktów, np. na sery (obecnie wynoszą one prawie 30 proc.) czy na wina (obecnie ok. 15-17 proc.). Importowane zaś na znacznie uproszczonych zasadach będą produkty sektora automotive, elektroniki czy przemysłu maszynowego.

    Jak powinien zacząć starania o wejście na japoński rynek polski przedsiębiorca? – Na początek warto określić, czy nasze towary będą się tam dobrze sprzedawały – tłumaczył Daniel Tochwin z ESA Logistika. – Można na przykład wziąć udział w targach w Japonii, porozmawiać z potencjalnymi partnerami, zobaczyć jak reagują na towar czy usługi i tą drogą rozeznać sprawę.

    Potem można spróbować wysłać pierwszą, mniejszą partię towaru i sprawdzić, jak się sprzedaje. Druga opcja dystrybucji to podjęcie próby wejścia na ten rynek z pomocą firm już tam działających.

    – Potencjał jest duży – przyznaje Piotr Suszycki, prezes Polskiej Izby Gospodarczej w Japonii, który od 30 lat mieszka w Kraju Kwitnącej Wiśni. – Rozpoczęliśmy projekt współpracy na poziomie regionalnym około 10 lat temu. Efektem jest obecność na japońskim rynku marki piwa Namysłów oraz opolskiej porcelany. Takie produkty, poza samym wymiarem eksportowym, promują też nasz kraj.

    Mówił też m.in. o różnicach kulturowych czy podejściu do pracy. Przyznał, że Japończycy, zgodnie z obiegową opinią, są niezwykle pracowici. – Pracują dużo i długo. Trudno nam się do tego modelu zbliżyć w stu procentach. Jednak japoński pracodawca ma bardzo dobre zdanie o polskim pracowniku.

    Dodał, że Japończycy wychodzą z pracy wtedy, gdy skończą swoje zadanie na dany dzień, a nie gdy wybije godzina, o której powinni wyjść. Inne postępowanie jest dla nich niezrozumiałe. – Tam się zostaje, kończy zadanie i dopiero wtedy idzie do domu – relacjonował. – Inne podejście jest także do brania urlopu: dwu czy trzytygodniowe urlopy w Polsce są normalne; w Japonii to nie do pomyślenia. Można się wtedy spodziewać, że po powrocie, nie zastanie się swojego biurka.

    Ciekawostką z zakresu polsko-japońskiej wymiany handlowej może być to, że od kilku lat w Japonii znana jest też opolska porcelana. – Przypadła im do gustu, ponieważ Japończycy cenią to, co misterne, dokładne i unikatowe – relacjonuje Ewa Żołna z Cepelii Opolskiej, która jest członkiem Polsko – Japońskiej Izby Gospodarczej. – Przy naszych stoiskach w Japonii zawsze są tłumy. A podczas warsztatów traktują mnie jak sensei – mistrza, który pokazuje, jak malować wzór opolski.

    Polsko-Japońskie Forum Biznesu odbyło się 10 października w Hotelu DeSilva Premium w Opolu. Zorganizowało je Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki, a partnerami strategicznymi byli ESA Logistika oraz Hitachi Transport System.

     

    Tekst przygotowany na podstawie materiałów własnych oraz UMWO.

  • Wiele firm wciąż sięga po unijne wsparcie

    Wiele firm wciąż sięga po unijne wsparcie

    34 firmy będą promować swoje produkty i usługi na nowych rynkach w kraju i za granicą z unijnym dofinansowaniem, przyznanym właśnie przez Zarząd Województwa Opolskiego. A 97 innych przedsiębiorstw chce wprowadzać nowinki teleinformatyczne i złożyło wniosek o dofinansowanie.

    Dotacje na promowanie produktów czy usług na nowych rynkach firmy mogły dostać w naborze na „Współpracę gospodarczą i promocję”. Wnioski przedsiębiorcy składali od 8 do 15 kwietnia. Wpłynęło ich w sumie 54. Natomiast nabór wniosków na „Wsparcie TIK w przedsiębiorstwach”, czyli właśnie nowinek teleinformatycznych, trwał od 9 do 16 września. O dotacje stara się w nim 97 firm. Obydwa nabory zorganizowało podlegające samorządowi województwa Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG), a pieniądze, które można w nich pozyskać, pochodzą z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2014-2020.

    – Dla nas unijna perspektywa finansowa na lata 2014–2020 powoli dobiega końca, a przedsiębiorcy wciąż bardzo płynnie korzystają z możliwości, jakie daje. Liczba złożonych w obu naborach wniosków świadczy o tym, że trafiliśmy w potrzeby firm planując ten okres programowania – mówi marszałek woj. opolskiego Andrzej Buła.

    Na chwilę obecną z puli ponad 164 mln euro przeznaczonej w latach 2014-2020 na unijne wsparcie dla firm z naszego regionu zakontraktowanych, czyli zarezerwowanych w podpisanych z przedsiębiorcami umowach, jest ponad 549 mln zł. To stanowi prawie 77,8 proc. całej puli.

    Ogólna kwota dofinansowania, jaką Zarząd Województwa Opolskiego przyznał firmom w ramach naboru na promocję produktów i usług na nowych rynkach, to ponad 5,8 mln zł. Całkowita wartość tych projektów to ponad 9,5 mln zł. – To nabór popularnie nazywany naborem „na targi”, bo z dotacji w nim pozyskanych można sfinansować np. udział w targach czy misjach albo organizację spotkań z potencjalnymi kontrahentami, także za granicą – tłumaczy dyrektor OCRG Roland Wrzeciono.

    W naborze tym, zgodnie z zapisami regulaminu, można było dostać od 20 do 200 tys. zł. Najwyższe przyznane dofinansowanie wyniosło właśnie blisko 200 tys. zł, a najniższe – nieco ponad 42,8 tys. zł. O wsparcie mogły się starać mikro, małe i średnie firmy, które mają siedzibę lub oddział w woj. opolskim. Przedsiębiorcy mogą wykorzystać dotacje np. na opracowanie nowych albo aktualizację istniejących modeli biznesowych, w tym strategii działań międzynarodowych; nawiązywanie lub rozwijanie współpracy gospodarczej w kraju i za granicą oraz udział w wydarzeniach krajowych i międzynarodowych, takich jak targi, misje gospodarcze czy pokazy technologii. Z unijnego wsparcia mogą sobie sfinansować np. przygotowanie stoisk targowych, folderów, ulotek, filmów promocyjnych, kosztów przelotu na zagraniczne targi, hoteli czy organizacji spotkań z potencjalnymi kontrahentami.

    W minionych latach rozstrzygnięte zostały już dwa takie nabory. W pierwszym z nich opolskie firmy złożyły 104 wnioski, a dofinansowanie otrzymało 50. Ogólna kwota przyznanego wtedy dofinansowania wyniosła prawie 14,7 mln zł. W drugim naborze na wsparcie przeznaczono 11,2 mln zł. W jego ramach złożono 63 wnioski, natomiast do dofinansowania wybrano 35. Wsparto je kwotą ponad 6 mln zł.

    Drugi z omawianych tu naborów – na nowinki teleinformatyczne – w którym złożono 97 wniosków o dotacje, ma być rozstrzygnięty najpóźniej w lutym 2020. Można w nim dostać od 50 tys. zł do 300 tys. zł. W puli jest ponad 6 mln 355 tys. zł. Tymczasem firmy zawnioskowały o 21 mln zł deklarując, że ogólna wartość wszystkich projektów – gdyby zostały zrealizowane – wyniosłaby prawie 37,2 mln zł.

    W ramach tego naboru można pozyskać unijne dofinansowanie na wdrożenie nowinek teleinformatycznych w firmach, które dotyczyć będą rozwoju współpracy między przedsiębiorstwami. Poza tym także na wsparcie procesów informatyzacji wewnętrznej przedsiębiorstw, wprowadzanie procesów modernizacyjnych wspomagających bieżącą działalność firm czy wykorzystanie takich nowinek w relacjach między przedsiębiorcą, a klientem. O dotacje mogły się starać mikro, małe i średnie firmy z woj. opolskiego.

    Zamknięty właśnie nabór na „Wsparcie TiK w przedsiębiorstwach” był trzecim takim, ogłoszonym i przeprowadzonym w ostatnich latach w naszym regionie. Wśród wybranych do dofinansowania w poprzednich naborach projektów były np. mobilna platforma do szkoleń; system do obsługi wirtualnych targów; platforma videolearningowa czy innowacyjnego oprogramowania laboratoryjnego. W sumie w ramach dwóch poprzednich naborów do OCRG złożono 222 wnioski: 127 w naborze pierwszym w 2016 r. i 95 w naborze drugim w 2018 r. Zarząd woj. opolskiego wybrał do dofinansowania łącznie 98 projektów (po 49 w każdym z naborów). W pierwszym wartość przyznanych dotacji wyniosła 15,8 mln zł, a ogólna wartość realizowanych projektów blisko 33 mln zł. W naborze drugim przyznane wsparcie to prawie 14,9 mln zł, a ogólna wartość realizowanych wniosków to 30 mln zł.

    – Warto dodać, że nabór na współpracę gospodarcza i promocję oraz nabór na wsparcie TIK w przedsiębiorstwach to dwa te działania, które cieszą się największa popularnością wśród opolskich firm w unijnej perspektywie finansowej z lat 2014-2020 – mówi dyrektor OCRG Roland Wrzeciono.

    Ogółem w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 na wsparcie firm i lokalnego biznesu w woj. opolskim zarezerwowano 160 mln euro. Dotychczas OCRG ogłosiło dwadzieścia trzy nabory; dziewiętnaście z nich rozstrzygnięto.

  • Stoch, Żyła i Hula „latają” w ich butach

    Stoch, Żyła i Hula „latają” w ich butach

    – Dzień dobry, nazywam się Adam Małysz, chciałbym porozmawiać o butach dla naszych skoczków – usłyszała któregoś dnia w słuchawce Ewa Nagaba, która wraz z mężem prowadzi w krapkowickim Otmęcie firmę obuwniczą Nagaba. Myślała, że to żart. Dziś w butach tej firmy do sezonu przygotowuje się kadra polskich skoczków.

    – To było w ubiegłym roku, bodaj w sierpniu – wspomina Ewa Nagaba. – Myślałam, że ktoś robi mi psikusa, choć w zasadzie głos w słuchawce brzmiał jak głos Adama Małysza. Ale dla pewności zaprosiłam gościa do nas. Pomyślałam, że jeśli to żart, to ten ktoś się nie zjawi i już…

    Tymczasem dwa dni później w drzwiach firmy, mieszczącej się w dawnym obuwniczym zagłębiu – Otmęcie w Krapkowicach – stanął właśnie Adam Małysz: czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli w skokach narciarskich, wielokrotny medalista Mistrzostw Świata, Turnieju Czterech Skoczni i innych prestiżowych zawodów. – Naprawdę nie wierzyłam póki nie przyjechał. A potem wszystko potoczyło się bardzo szybko – opowiada Ewa Nagaba.

    – Przez kilka miesięcy trafiałem do różnych firm, ale z żadną nie mogliśmy się jakoś porozumieć – mówił z kolei Adam Małysz w wypowiedzi udzielonej Starostwu Powiatowemu w Krapkowicach, które mocno zaangażowało się w pomoc projektowi Nagaby i szefa kadry naszych skoczków. – W końcu rozpocząłem poszukiwania w internecie i tam natrafiłem na firmę Nagaba, która jakoś tak mi się skojarzyła pozytywnie z Japonią. Okazało się, że jest to firma rodzinna i bardzo optymistycznie nastawiona do mojego pomysłu. Byliśmy wspólnie z trenerami bardzo zaskoczeni jak szybko ich słowa zamieniają się w czyny, bo mieliśmy świadomość, że to rodzina firma, więc aby tak szybko działać w naszej sprawie musi odłożyć w czasie inne realizacje – podkreślał Adam Małysz.

    Firma Nagaba, którą Ewa Nagaba od 1993 roku prowadzi wraz z mężem Grzegorzem, od lat produkuje półbuty, sandały, trzewiki, buty trekkingowe czy glany w dziesiątkach wzorów i bardzo nietypowych kolorów. Ma swoich fanów już nie tylko na Opolszczyźnie. Ale butów narciarskich, a tym bardziej do skoków, nigdy dotąd nie robiła.

    – Dla tego projektu szczególnie ważne było to, że od lat wykonujemy buty skórzane i mamy bardzo doświadczonych obuwników, z kilkudziesięcioletnim wręcz doświadczeniem, ogromną wiedzą i wyobraźnią – podkreśla właścicielka marki Nagaba. – Buty skokowe to tak naprawdę trochę rękodzieło. Liczy się oczywiście park maszynowy, ale wiele elementów trzeba zrobić ręcznie. Na naszą korzyść zadziałało więc także to, że pracujemy jak mała manufaktura i potrafimy wykonać produkt dostosowany do naprawdę indywidualnych potrzeb. W tym przypadku bardzo specyficznych.

    Ogromnym atutem krapkowickiej firmy był również fakt, że od jakiegoś czasu pracuje nad butami wykonanymi z materiałów… wegańskich. – Mają one wszystkie właściwości skóry, ale powstają w laboratoriach. Chcemy je proponować klientom, którzy nie akceptują produktów zwierzęcych – wyjaśnia Ewa Nagaba. – Buty dla naszych skoczków, z powodów technicznych i technologicznych, powstały właśnie w dużej mierze z takich materiałów.

    By dopracować ten produkt w stu procentach Nagaba pozyskała też dofinansowanie unijne dofinansowanie w podlegającym samorządowi województwa Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG). Z jednej strony na usługi rzecznika patentowego, z drugiej na doradztwo technologiczne dotyczące doboru tworzywa do produkcji wkładek do butów naszych skoczków.

    – To z pewnością będzie jeden z takich opolskich unijnych projektów – perełek. Niejedyny, ale bardzo wyjątkowy. Od tej pory chyba wszyscy będziemy, śledząc wyczyny naszych skoczków, patrzeć nie tylko na odległości, które pokonują, ale też na buty, w których skaczą – podkreśla marszałek województwa opolskiego Andrzej Buła.

    – Jeśli ktoś myślał do tej pory, że unijne projekty to tylko grube segregatory dokumentów, to teraz powinien zmienić zdanie. To jeden z takich projektów, któremu bardzo kibicowaliśmy, i o których bardzo nam trudno było nie mówić przez długie miesiące – mówi dyrektor OCRG Roland Wrzeciono.

    Bardzo długo, bo przez około 8 miesięcy, była to bowiem jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic handlowych Opolszczyzny i polskiego sportu. Opowiedział o niej w ostatni weekend w rozmowie z mediami sam Adam Małysz podczas zawodów letniego GP w Klinghental. – Do rozpoczęcia Pucharu Świata coraz mniej czasu. Pierwsze zawody odbędą się 23-24 listopada w Wiśle i wtedy na temat butów z Otmętu na pewno dowiemy się zdecydowanie więcej. My i cały świat – podkreśla starosta krapkowicki Maciej Sonik.

    Unijne pieniądze Nagaba dostała z OCRG w ramach projektu, z którego mogą być sfinansowane tzw. usługi specjalistyczne. Usługi te w tym przypadku zrealizowano z udziałem Parku Naukowo-Technologicznego w Opolu. – Park zaoferował nam współpracę z firmą Piero Composites, która w nim funkcjonuje i zajmuje się badaniem tworzyw sztucznych – opowiada Ewa Nagaba. – Eksperci tej firmy wykonali kawał dobrej roboty. Bardzo nam pomogli w badaniu właściwości i doborze tworzyw do części elementów, z których wykonaliśmy finalny produkt!

    Dziś ów produkt, czyli buty skokowe, jest już właściwie gotowy. – Skoczkowie testują je od około dwóch miesięcy – relacjonuje Ewa Nagaba. – Za nami są już poprawki, przeróbki i udoskonalenia. Ale ciągle jesteśmy w kontakcie i z zawodnikami i ze sztabem szkoleniowym. Słuchamy ich i dopracowujemy to, na co zwracają nam uwagę zawodnicy i ich otoczenie.

    Czym nowe buty będą się one różniły od tych, w których skoczkowie walczyli o medale dotychczas? Jakie zastosowano w nich nowinki? – Tego nie powiem. Z jednej strony nie jesteśmy upoważnieni, by o tym mówić. Z drugiej to także nasza, wypracowana wiedza i technologia, którą niekoniecznie chcemy się dzielić – zaznacza Ewa Nagaba.

    Co projekt dał firmie? – Na pewno ogromną satysfakcję i możliwość zmierzenia się z dużym, bardzo ciekawym wyzwaniem zawodowym – wylicza właścicielka krapkowickiej firmy obuwniczej. – Także doświadczenie w podejściu do realizacji dużych projektów, które trzeba prowadzić równolegle do tego, co robimy na co dzień. No a poza tym ogromną frajdę z tego, że mogliśmy poznać tak fantastycznych ludzi, jakimi są nasi skoczkowie, ich sztab i Adam Małysz. To dla nas wielka przygoda!

     

    Zdjęcia: Starostwo Powiatowe w Krapkowicach