Blog

  • Odpady w chemii i energetyce tematem NTKM

    Odpady w chemii i energetyce tematem NTKM

    Pomysły na efektywne zagospodarowanie odpadów w branży chemicznej czy energetycznej, dające korzyści ekologiczne, ale i ekonomiczne – to m.in. tematy II Międzynarodowej Konferencji Nowoczesne Technologie Konstrukcje Materiały dla sektora Chemii i Energetyki.

    Konferencja odbywała się w Opolu i Kędzierzynie-Koźlu w dniach 26-28 października. Zgromadziła przedstawicieli przemysłu chemicznego i energetycznego, przedstawicieli klastrów czy parków działających na rzecz tych branż oraz środowiska samorządowe. Głównym jej tematem była współpraca nauki z przemysłem, a celem – przedstawienie nowoczesnych technologii, konstrukcji i materiałów przeznaczonych dla branży chemicznej i energetycznej.

    Omawiane były na niej m.in. technologie dotyczące szerokiego spektrum zagospodarowania odpadów przemysłowych oraz produktów ubocznych procesów technologicznych, takich jak gazy, ścieki, odpady stałe przemysłowe komunalne, odpady sektora górniczego, odpady ciekłe przemysłowe czy porafineryjne. Wśród referowanych tematów znalazł się np. ten o przemysłowym wykorzystaniu osadów ściekowych; możliwości odzysku metali z odpadów kopalnianych i odpadów komunalnych czy efektywnego, bezodpadowego zagospodarowania mułów węglowych.

    Prezes organizującego konferencję  Parku Przemysłowego Metalchem Adam Zadorożny podkreślił, że warto podjąć zaplanowane na wydarzeniu tematy, bo wciąż za mało mówi się o recyklingu odpadów przemysłowych czyli ponownym ich wykorzystaniu.

    Podobnego zdania był członek zarządu województwa opolskiego Antoni Konopka. Nawiązując do tematu konferencji przypomniał on, że branże chemiczna czy energetyczna są jednymi z wiodących w woj. opolskim, a firmy takie jak Grupa Azoty ZAK SA czy należąca do PGE Elektrownia Opole to jedni z największych pracodawców w regionie.

    Antoni Konopka zaznaczył też przy okazji spotkania, że samorząd województwa wspiera przedsiębiorstwa działające w regionie. Wskazał, że po to właśnie 10 lat temu powołane zostało Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki. „Mamy nadzieję, że dobrze służy ono firmom” – mówił Konopka. I dodał: „Duże firmy, takie jak ZAK czy Elektrownia, dają sobie znakomicie radę. Ale firmy mniejsze i średnie potrzebują wsparcia, a OCRG jest znakomitym dla nich partnerem” – mówił, wskazując na współpracę firm i OCRG m.in. w ramach Klubu 150.

    Warto dodać, że OCRG było partnerem i współorganizatorem II Międzynarodowej Konferencji Nowoczesne Technologie Konstrukcje Materiały dla sektora Chemii i Energetyki.

    Prezes Kędzierzyńsko-Kozielskiego Parku Przemysłowego Wiesław Skwarko informował z kolei na konferencji o konkursie dla młodych innowatorów „Od pomysłu do przemysłu”, na który wpłynęło 14 zgłoszeń. Podkreślił, że jego organizatorzy i jury byli pod wrażeniem wszystkich pomysłów. „Uznaliśmy, że warto go zorganizować po ubiegłorocznej, pierwszej edycji naszej konferencji, by dać możliwość pokazania się młodym ludziom – studentom czy uczniom szkół średnich oraz pracownikom naukowym, a dzięki wsparciu finansowemu ZAK umożliwić im przedstawienie i prezentację tych pomysłów” – relacjonował.

    Skwarko podkreślił, że trzeba też znaleźć sposób na wypełnienie luki pomiędzy pomysłem, a jego wdrożeniem, czyli tej dotyczącej pozyskania finansowania na realizację pomysłów. „To jest istotny problem we wdrażaniu innowacji, który musi być pokonany. Mamy pewien pomysł w Kędzierzynie-Koźlu, który chcemy wspólnie zrealizować. Roboczo nazwaliśmy go akceleratorem i właśnie on ma pozwolić na przyspieszenie etapu przejścia od pomysłu do jego realizacji” – mówił Skwarko.

    Prezes Grupy Azoty ZAK SA Mateusz Gramza zapewnił, że po stronie ZAK „jest wola realizacji innowacyjnych pomysłów”, bo – jak mówił – „obszar innowacji jest w tej chwili głównym obszarem zainteresowanie ZAK”. Dodał, że jeśli uda się sfinalizować projekt powołania akceleratora, to jest szansa, że dla dobrych innowacyjnych pomysłów znajdą się środki, żeby je rozwijać.

  • BeLean, czyli o tym jak efektywniej prowadzić biznes

    BeLean, czyli o tym jak efektywniej prowadzić biznes

    Identyfikacja i eliminowanie marnotrawstwa – na tym polega wprowadzanie strategii lean w firmie. By dzięki temu budować przewagę konkurencyjną, trzeba zaangażować w to wszystkich pracowników. A zwalnianie ludzi to największa porażka przedsiębiorstwa.

    Taki m.in. przekaz popłynął z pierwszych w ramach nowego cyklu BeLean warsztatów organizowanych przez OCRG. Do udziału w nich zgłoszonych zostało blisko pięćdziesiąt osób z 23 firm i instytucji z woj. opolskiego.

    – Zainteresowanie opolskich firm strategią lean czy lean management jest, jak widać, bardzo duże. Widzimy to właśnie na podstawie zainteresowania naszym nowym cyklem spotkań, ale też studiami podyplomowymi, które już drugi rok z rzędu przy współpracy z Klubem 150 ma w ofercie Wyższa Szkoła Bankowa w Opolu – mówił na rozpoczęciu szkolenia dyrektor OCRG Roland Wrzeciono.

    Cykl spotkań Be Lean adresowany jest do firm zainteresowanych lub już wdrażających poszczególne narzędzia lean. Ma na celu przybliżenie opolskim przedsiębiorcom tajników wielu stosowanych już na świecie narzędzi tej strategii. Partnerem strategicznym cyklu jest firma Leanpassion, która od ponad 11 lat wspiera organizacje w doskonaleniu procesów i budowaniu przewagi konkurencyjnej oraz realizuje tzw. strategiczne podejście do lean. Firma ta pracowała już z ponad 300 klientami.

    Od czego zacząć wprowadzania lean w firmie? – Od zaangażowania kierownictwa w to zadanie – uznał Michał Wieszczycki z Leanpassion. Podkreślił, że osoby sprawujące kierownicze funkcje w przedsiębiorstwie muszą zrozumieć, jakie stoją przed nimi wyzwania, i że wprowadzenie strategii lean to zmiana mentalności w całej firmie. – Kierownictwo musi też mieć wizję tego, co zrobi z korzyściami, które uzyska dzięki wprowadzeniu lean – dodał.

    Zastrzegł przy tym, że gdy wprowadzane w ramach lean zmiany w firmie wygenerują np. korzyści w postaci oszczędności czasu, to nie można dopuścić do tego, by efektem takich zmian były zwolnienia. – Zwolnienia pracowników to jedna z największych porażek firmy. Rozstając się z nimi firma traci ich wiedzę, doświadczenie i pieniądze, które włożyła w szkolenie – wyliczał.

    Rafał Płotnicki z Leanpassion tłumaczył z kolei, że by „być lean” czy „stać się lean” trzeba zmiany postawy, często zmiany kultury i organizacji pracy oraz podważenia statusu quo. Podkreślał, że podczas procesu wdrażania lean trzeba skupić się na redukcji marnotrawstw. – Przy czym samo ich eliminowanie jest łatwiejsze. Trudniej jest te marnotrawstwa zidentyfikować, znaleźć – dodał.

    – To bardzo cenne dla nas szkolenie, bo w chwili obecnej nie mamy w firmie wprowadzonej metody lean, a chcielibyśmy. Dlatego przyjechaliśmy tutaj – mówił Waldemar Krupa z Narzędziowni Bogdan Pszenica ze Strojca. – Tym bardziej, że w najbliższych planach mamy budowę nowego zakładu. Chcielibyśmy w nim poukładać wszystko jak najlepiej i jak najbardziej usprawnić. Poubierać w procesy, o których mowa na szkoleniu.

    Kierownik działającego przy OCRG Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera (COIE) dr Iwona Święch-Olender dodała, że zgodnie z założeniami spotkania w ramach cyklu BeLean mają odbywać się raz w miesiącu. Na kolejnym – listopadowym – ma być podjęty m.in. temat mapowania strumienia wartości. Dodała też, że ma nadzieję, iż na kolejne spotkana uda się zaprosić firmy, które powiedzą jak wdrażanie lean przebiegało u nich.

  • Wsparcie z PARP dla MŚP na dostęp do rynku kapitałowego

    Wsparcie z PARP dla MŚP na dostęp do rynku kapitałowego

    Ponad 14,3 mln zł – to pula wsparcia, o jaką mogą ubiegać się w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) polscy mikro, mali i średni przedsiębiorcy w konkursie dotyczącym wsparcia w zakresie dostępu do rynku kapitałowego. Nabór wniosków podzielony został na etapy. Pierwszy ruszy 21 listopada.

    Celem konkursu jest wsparcie przedsiębiorstw w zakresie przygotowania dokumentacji niezbędnej do pozyskania zewnętrznych źródeł finansowania o charakterze udziałowym lub dłużnym.

    Jak wyjaśniono w informacji o konkursie na Portalu Funduszy Europejskich dofinansowanie można otrzymać na projekty dotyczące zakupu przez wnioskodawcę usług doradczych i przygotowanie niezbędnej dokumentacji do pozyskania kapitału o charakterze udziałowym na rynkach kapitałowych (GPW, NewConnect, zagraniczne rynki regulowane) lub o charakterze dłużnym poprzez emisję obligacji na rynku Catalyst.

    W sumie w puli naboru PARP jest ponad 14,3 mln zł. Z tego 789,3 tys. zł to kwota przeznaczona na dofinansowanie projektów z woj. mazowieckiego, a ponad 13,5 mln zł – w pozostałych regionach, w tym oczywiście w woj. opolskim.

    Jak poinformowano w ogłoszeniach o naborze i regulaminie maksymalne kwoty dofinansowania projektów wynoszą – w zależności od rynku, dla którego przygotowywana jest dokumentacja: 100 tys. zł (rynek NewConnect); 800 tys. zł (rynek GPW);  800 tys. zł (zagraniczne rynki regulowane); 80 tys. zł (rynek Catalyst, wprowadzenie obligacji) oraz 60 tys. zł (rynek Catalyst, wprowadzenie kolejnej emisji obligacji).

    Nabór, który podzielono na cztery trzymiesięczne etapy, potrwa od 21 listopada 2016 do 20 listopada 2017. Wnioski o dofinansowanie należy składać wyłącznie w wersji elektronicznej za pośrednictwem Generatora Wniosków.

    Pieniądze na nabór pochodzić będą z Programu Inteligentny Rozwój 2014-2020, a dotyczyć działania związanego z finansowaniem innowacyjnej działalności MŚP z wykorzystaniem kapitału podwyższonego ryzyka. Nabór prowadzony będzie w poddziałaniu  3.1.5 „Wsparcie MŚP w dostępie do rynku kapitałowego – 4 Stock”.

    Więcej na Portalu Funduszy Europejskich: http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/nabory/31-Finansowanie-innowacyjnej-dzialalnosci-MSP-z-wykorzystaniem-kapitalu-podwyzszonego-ryzyka-315-Wsparcie-MSP-w-dostepie-do-rynku-kapitalowego-4-Stock-1

     

  • Nowe obowiązki podatkowe dla firm

    Nowe obowiązki podatkowe dla firm

    Co nowego w podatkach?

    „Co nowego w podatkach?” – pod takim hasłem odbyło się spotkanie dla opolskich przedsiębiorców zorganizowane przez firmę doradczą PwC oraz Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki. Dużo mówiono m.in. o cenach transferowych.

    Śniadanie biznesowe (25.10, Hotel DeSilva) cieszyło się sporym zainteresowaniem, ponieważ przybyło na nie ponad 70 przedsiębiorców z Opolszczyzny. Wszak podatki płaci każda firma, a dodatkowo regulacje prawne często ulegają modyfikacjom. O to, by przedsiębiorcy byli z nimi na bieżąco, zadbali eksperci z PwC. – Zdecydowanie wzrosła w ostatnim czasie liczba kontroli. Tematem nr 1, który jest kontrolowany, są ceny transferowe. Jeśli do firmy wchodzi kontrola z UKS, to z dużym prawdopodobieństwem zainteresuje się też cenami transferowymi – mówili eksperci
    Ceny transferowe są cenami stosowanymi w transakcjach realizowanych przez podmioty powiązane. Ich nasilona kontrola jest między innymi efektem informacji o wielkich międzynarodowych korporacjach, które  – od miliardowych obrotów płaciły często symboliczny podatek.  UE oraz OECD postanowiły zająć się tą kwestią i zaproponowały szereg rozwiązań mających na celu usprawnienie kontroli tego typu transakcji.

    – Nowe przepisy w tym zakresie zostały wdrożone również w Polsce. Równocześnie ze zmianą przepisów zmieniło się podejście do kontroli. Jest ich więcej i są dokładniejsze– mówił Bartłomiej Wajda z PwC.

    Kontrolujący sprawdzają czy ceny są rynkowe wykorzystując przy tym bazy danych i narzędzia analityczne pozwalające oszacować, jaki jest rynkowy poziom cen i marż. Na tej podstawie weryfikują następnie ceny zawierane między podmiotami powiązanymi.

    Eksperci tłumaczyli, że 2 mln euro przychodów jest barierą, powyżej której przedsiębiorcy muszą mieć przygotowaną kompleksową dokumentację cen transferowych dla transakcji wewnątrzgrupowych.  Z kolei, przy 10 mln euro przychodów potrzebne jest potwierdzenie, że ceny są rynkowe. Przy 20 mln euro trzeba składać dodatkową dokumentację grupową.

    – W tle tych wszystkich zmian w prawie podatkowym mamy rosnącą transparentność grup międzynarodowych, a cześć dokumentacji cen transferowych (raport „County by country reporting”) będzie przekazywana między organami podatkowymi zainteresowanych Państw w celu sprawniejszej identyfikacji transakcji realizowanych na warunkach nierynkowych – tłumaczył Bartłomiej Wajda. Ta część dokumentacji – po raz pierwszy – musi być przygotowana za 2016 r. Firmy mają na jej sporządzenie 12 miesięcy.

    W trakcie Śniadania Biznesowego rozmawiano również o nowych przepisach Ordynacji podatkowej służących zwalczaniu unikania opodatkowania (tzw. klauzula obejścia prawa podatkowego). Ponadto Marcin Majewski – ekspert PwC w dziedzinie prawa celnego, przybliżył gościom zapisy Unijnego Kodeksu Celnego oraz nowej Ustawy Prawo Celne, które wniosły w 2016 r. istotne zmiany w zakresie cła. Eksperci PwC omówili również wnioski i obserwacje dotyczące pierwszych miesięcy funkcjonowania Jednolitego Pliku Kontrolnego, była także mowa o możliwościach optymalizacji obciążeń pracowniczych.

    – Wydawało nam się, że ceny transferowe nie są chwytliwym tematem. Okazało się jednak, że zainteresowanie wśród opolskich przedsiębiorców było bardzo duże. Tematy podatkowe są ciągle aktualne, bo przepisy nieustannie się zmieniają. Firmy mają problemy z ich interpretacją. Rozmowa z ekspertami, którzy opowiadali o konkretnych przypadkach, zawsze pomaga rozwiać pewne wątpliwości i ułatwia poruszanie się w gąszczu przepisów – uważa Iwona Święch-Olender, kierownik Centrum Obsługi Inwestora działającego przy OCRG. – Takich spotkań nigdy za wiele. Myślę, że będziemy organizować kolejne.
     

  • Ruszyły nabory dla firm w LGD Nyskie Księstwo Jezior i Gór

    Ruszyły nabory dla firm w LGD Nyskie Księstwo Jezior i Gór

    Nabory na wsparcie działalności gospodarczej na obszarach wiejskich, zwiększenie innowacyjności podmiotów gospodarczych na obszarach wiejskich czy rozwój infrastruktury turystycznej i rekreacyjnej ogłosiła Lokalna Grupa Działania (LGD) Nyskie Księstwo Jezior i Gór.

    Nabór na wsparcie działalności gospodarczej na obszarach wiejskich ma na celu poprawę dostępu do pozarolniczej działalności zarobkowej. Pomoc w ramach tego naboru może być przyznana na rozwój przedsiębiorczości na obszarze wiejskim: podejmowanie działalności gospodarczej; tworzenie lub rozwój inkubatorów przetwórstwa lokalnego produktów rolnych będących przedsiębiorstwami spożywczymi czy rozwijanie działalności gospodarczej − w tym podnoszenie kompetencji osób realizujących operacje w tym zakresie.

    Jak poinformowała Lokalna Grupa Działania Nyskie Księstwo Jezior i Gór w ogłoszeniu o tym naborze – na podejmowanie działalności gospodarczej, w tym podnoszenie kompetencji osób realizujących operacje w tym zakresie, przewidziana została premia w wysokości 80 tys. zł.

    Natomiast w przypadku działań dotyczących tworzenia lub rozwoju inkubatorów przetwórstwa lokalnego oraz rozwijania działalności gospodarczej – w tym podnoszenie kompetencji, przewidziano refundację maksymalnie 65 lub 70 proc. kosztów kwalifikowalnych (ale do kwoty nie większej niż 300 tys. zł).

    Wnioski w tym naborze można składać od 31 października do 14 listopada. Wysokość dostępnych w nim środków to 1,4 mln zł.

    W tym samym terminie i na podobne działania można też składać wnioski w drugim z ogłoszonych naborów: na zwiększenie innowacyjności podmiotów gospodarczych na obszarach wiejskich. Pula dostępnych w nim pieniędzy na wsparcie to 400 tys. zł.

    Przedsiębiorcy mogą też ubiegać się o wsparcie w naborze na rozwój infrastruktury turystycznej i rekreacyjnej. W jego puli jest 500 tys. zł. Celem tego naboru jest zapewnienie nowoczesnych usług oraz atrakcyjnej oferty turystyczno-kulturalnej, a także zwiększenie atrakcyjności oferty turystycznej terenów Nyskiego Księstwa Jezior i Gór. Należy jednak pamiętać, że pomoc w tym naborze można pozyskać tylko na budowę czy przebudowę ogólnodostępnej i niekomercyjnej infrastruktury turystycznej czy rekreacyjnej.

    Szczegóły dotyczące naborów – na stronie LGD Nyskie Księstwo Jezior i Gór: http://ksiestwo.nysa.pl/ogloszenia-o-naborach/

    LGD Nyskie Księstwo Jezior i Gór obejmuje gminy: Nysa, Otmuchów, Głuchołazy, Korfantów, Łambinowice, Pakosławice, Skoroszyce, Kamiennik i Paczków.

  • Działka inwestycyjna w Krapkowicach „Gruntem na medal”

    Działka inwestycyjna w Krapkowicach „Gruntem na medal”

    6,5-hektarowa działka inwestycyjna z Krapkowic otrzymała dziś tytuł „Grunt na medal”. Nagrodę wręczono w Warszawie. Władze Krapkowic mają nadzieję, że dzięki temu wkrótce znajdzie się inwestor zainteresowany tą lokalizacją i uda się lepiej wypromować inne grunty w gminie.

    Krapkowicki „Grunt na medal” jest w pełni uzbrojony; objęty planem zagospodarowania przestrzennego, który przewiduje możliwość prowadzenia szerokiego wachlarza usług produkcyjnych, handlowych, składowych czy magazynowych, a dodatkowo – jest bardzo atrakcyjnie położony.

    „Z drogą wojewódzką powiązany jest dwiema drogami gminnymi. Tuż obok jest droga krajowa nr 45, a do węzła autostradowego Dąbrówka Górna na autostradzie A4 z wyróżnionej działki jedzie się 5 minut” – wylicza burmistrz Krapkowic Andrzej Kasiura. I dodaje: „Mam nadzieję, że dzięki tej nagrodzie wkrótce znajdziemy inwestora, który zechce się tam ulokować. Mógłby to być zakład produkcyjny czy firma z branży logistycznej, dla której nasza gmina ma bardzo atrakcyjną ofertę”.

    Burmistrz Krapkowic dodał, że wręczoną dziś w hotelu Polonia Palace w Warszawie nagrodę odbiera nie tylko jako wyróżnienie dla tej konkretnej działki, ale też jako docenienie działań gminy zmierzających do zainteresowania wszystkimi jej terenami inwestycyjnymi w ostatnich latach. „Liczę, że to wyróżnienie pozwoli lepiej wypromować wszystkie nasze tereny inwestycyjne” – zaznacza.

    Ogólnopolski Konkursu „Grunt na medal” organizowany jest przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) we współpracy z marszałkami województw i regionalnymi Centrami Obsługi Inwestora. Odbywa się co dwa lata od 2005 r. Tegoroczna edycja jest już siódmą. W każdej wyłanianych jest 16 zwycięzców – po jednym w każdym województwie. Celem konkursu jest promowanie terenów kompleksowo przygotowanych pod inwestycje produkcyjne. Korzyści dla gmin, które biorą udział w rywalizacji, to m.in. zwiększenie szansy na pozyskanie zagranicznego inwestora dzięki preferencyjnemu wskazywaniu zwycięskich terenów przez PAIiIZ i urzędy marszałkowskie w rozmowach z inwestorami oraz promocja zwycięskich terenów na forum międzynarodowym.

    PAIiIZ podaje, że w poprzednich edycjach konkursu udział wzięło w sumie 1181 gmin z całej Polski, które łącznie zgłosiły do niego 1837 ofert lokalizacyjnych. W tym roku w całym kraju w konkursie wzięło udział 142 gminy, które nadesłały 179 ofert. Z Opolszczyzny o nagrodę ubiegało się 8 samorządów. „Poziom był bardzo wyrównany, o wyborze najlepszej działki decydowały drobiazgi” – tłumaczy Piotr Regeńczuk z podlegającego samorządowi województwa Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. I dodaje: „Działka w Krapkowicach ma m.in. bardzo dobry dojazd i jest uzbrojona. Poza tym przedstawiciel gminy przygotował świetną, merytoryczną prezentację i dobrze zaprezentował nieruchomość podczas wizyty terenowej”.

    Zgodnie z regulaminem tereny do konkursu mogą być zgłaszane wyłącznie przez starostów, prezydentów, burmistrzów i wójtów gmin, w których się znajdują. W rywalizacji mogą być wystawiane tylko grunty niezabudowane (greenfield), przeznaczone pod inwestycje przemysłowe, o powierzchni nie mniejszej niż 2 hektary. Działki te nie mogą znajdować się na terenie specjalnych stref ekonomicznych, parków przemysłowych czy  technologicznych. Muszą być też własnością starostwa lub gminy, bądź mieć inny, prawnie uregulowany status własnościowy.

    Zastępca burmistrza Krapkowic Andrzej Brzezina podaje, że nagrodzony grunt jest obecnie własnością ANR. Został wystawiony na sprzedaż za 3 mln zł brutto. „To bardzo korzystna cena, bo gdy odliczymy Vat koszt metra kwadratowego tej działki wynosi poniżej 38 zł netto” – wylicza Brzezina.

    Pytany o atuty działki mówi: jest prosta, sucha, doprowadzona jest do niej woda, kanalizacja, energia elektryczna o mocy 5 MW i gaz średniego ciśnienia. Położona jest ok. kilometra od centrum Krapkowic, obok stacji benzynowej i dwóch prężnie funkcjonujących już firm. Istnieje też możliwość powiększenia obszaru oraz wybudowania na terenie działki bocznicy kolejowej przylegającej do wyremontowanej niedawno linii kolejowej. W jej bezpośrednim otoczeniu nie ma zabudowań mieszkalnych. „Zainteresowanie działką już jest. Głównie ze strony branży produkcyjnej i handlowej” – zapewnia.

    W ramach konkursu w pierwszym jego etapie zgłoszenia oceniają pracownicy regionalnych COI. Potem odbywa się m.in. wizytacja terenów i ostateczna ocena członków komisji konkursowej z ramienia PAIiIZ.

    Zdaniem ekspertów opolskiego COI tytuł „Grunt na medal” często pomagał w minionych latach w znalezieniu inwestora. „W Skarbimierzu, który w przeszłości otrzymał taki tytuł, zainwestowały już m.in. Mondelez, Johnson Controls, Donaldson, Wipak, czy Aquila” – przypomina Piotr Regeńczuk. „W Gogolinie nagrodzoną działkę kupiła i zbudowała na niej zakład firma Sentrex, a w Strzelcach Opolskich – Coroplast. W Opolu wyróżnione tereny też doczekały się inwestycji: działkę na Metalchemie wybrała firma HFG, a teren przy ul. Wschodniej – Kamex”. 

  • W SSE powstało już ponad 300 tys. miejsc pracy

    W SSE powstało już ponad 300 tys. miejsc pracy

    Ponad 300 tys. miejsc pracy utworzono już w firmach funkcjonujących na terenie specjalnych stref ekonomicznych w całej Polsce. Firmy te zainwestowały w SSE ponad 111 mld zł. A do końca br. liczba wydanych, aktywnych zezwoleń na prowadzenie działalności w strefach w całym kraju ma sięgnąć 2,3 tys.

    Takie m.in. dane przytoczył na panelu poświęconym specjalnym strefom ekonomicznym (SSE)  podczas Kongresu Samorządowego w Opolu (17-18.10) Mirosław Odziemczyk z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ). Dodał, że jeśli utrzyma się dynamika przyrostu liczby inwestycji lokowanych w strefach z ostatniego czasu, to na koniec br. liczba zezwoleń na prowadzenie działalności w strefach powinna poziom 2,3 tys. Na koniec ub. roku było ich ok. 2,1 tys.

    Ekspert PwC Jacek Zimoch podkreślał, że SSE „są i zawsze były podstawowym instrumentem przyznawania zachęt inwestycyjnych dla inwestorów, którzy chcą zainwestować w Polsce”. „I nie chodzi tylko o inwestorów zagranicznych, bo wbrew pozorom inwestorów polskich na terenie SSE też jest bardzo dużo” – dodał.

    Tłumaczył, że zaletą stref jest dosyć „prosty sposób ubiegania się o zezwolenie w kontekście braku konkurencyjności, która jest cechą funduszy europejskich”. „W chwili obecnej strefy są tak naprawdę jedynym instrumentem, który pozostał dla dużych inwestorów. Granty europejskie są praktycznie w całości zarezerwowane dla małych i średnich firm – w zakresie inwestycyjnym. Program grantów rządowych jest ograniczony tylko do bardzo dużych i specyficznych inwestycji. W związku z tym, jeżeli duży inwestor szuka wsparcia na terenie Polski, to pomoc SSE jest jedyną opcją” – mówił.

    Zimoch zapewnił, że SSE „to instrument jak najbardziej pozytywny i przynoszący bardzo wiele dobrego”. Nawiązał m.in. do liczby utworzonych w nich miejsc pracy czy inwestycje, na których skorzystały firmy niekoniecznie funkcjonujące w strefach. „Czy SSE są dobrym narzędziem? Jednoznacznie trzeba stwierdzić, że tak” – podsumował.

    Wskazał przy tym jednak, że tego, czym brakuje części objętych nimi terenów, jest uzbrojenie. A – jak mówił –  perspektywa wykorzystania przez inwestora gruntu nieuzbrojonego to często 2-3 lata.

    Zbigniew Gorczyński z amerykańskiej firmy GSS, która zainwestowała w opolskiej podstrefie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (WSSE) i produkuje w niej już elementy układu kierowniczego dla branży motoryzacyjnej mówił, że na funkcjonowanie w Strefie „nie może narzekać”. „To, czego potrzebuję, żeby prowadzić działalność, już mam albo dostałem” – mówił.

    Podał, że firma obecnie zatrudnia 100 osób i rusza z seryjną produkcją. „W przyszłym roku chcemy zdublować zarówno inwestycję w maszyny, jak i zatrudnienie” – dodał.

    Wspominał przy tym, że nim zapadła decyzja o zainwestowaniu w Opolu rozpatrywane były też przez GSS tereny w Rumunii, Hiszpanii i Czechach. Wygrało ostatecznie Opole. Jak mówił Gorczyński amerykański inwestor szczególnie cenił fakt, iż SSE znajdowała się w pobliżu władz miasta, uczelni, szkół zawodowych. „I wszyscy mówili jednym głosem i językiem o tym, w czym mogą pomóc na etapie lokowania inwestycji i później” – dodał.

    Gorczyński potwierdził też to, na co uwagę zwracali eksperci – fakt iż dla zagranicznych, zwłaszcza amerykańskich inwestorów, oferta stref i ulgi przysługujące w związku z lokowaniem w nich firm jest przejrzysta i pozbawiona czynnika uznaniowości.

    Zdaniem Gorczyńskiego przy funkcjonowaniu w strefach ważne są także okołobiznesowe aspekty prowadzenia działalności w SSE. „Jedną z dalszych przyczyn bycia w strefie było towarzystwo. To, że jest się wśród innych inwestorów. To daje poczucie funkcjonowania w jakiejś wspólnocie i pozwala choćby na to, że np. koszty stałe można dzielić wykorzystując synergię” – mówił zaznaczając, że zarówno firmy funkcjonujące w opolskiej podstrefie WSSE, jak i miasto mają „sporo pomysłów na to, jak można wykorzystać fakt bycia razem”.

    Prezes zarządu WSSE Invest-Park Maciej Badora mówił natomiast, że w ostatnich latach funkcja specjalnych stref ekonomicznych ewoluowała, a ich rola wciąż dynamicznie się zmienia. „Stabilność rozwoju stref jest najlepszym dowodem na to, że potrafiły one na przestrzeni lat dopasować się do zmieniających się warunków” – zaznaczył tłumacząc przy tym, że SSE to nic innego, jak jedno z narzędzi realizacji polityki gospodarczej. „W mojej ocenie to narzędzie sprawdziło się, o czym świadczy fakt, że inwestorzy w zdecydowanej części szukają możliwości rozbudowy czy tworzenia nowych inwestycji właśnie za pomocą stref” – uznał Badora.

    Dodał, że – choćby w kontekście proponowanej przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, ale i przekształceń przemysłowych, jakie obserwujemy w kraju i na świecie, należy poszerzać zakres oddziaływania narzędzi gospodarczych na różne inne przestrzenie życia społecznego. „Wydaje się, że dyskusja prowadzona na ten temat będzie zmierzać w tym kierunku, by uelastycznić narzędzie polityki gospodarczej, jakim są strefy w taki sposób, aby jeszcze lepiej odpowiadać na zapotrzebowanie inwestorów” – powiedział Badora.

    Wyjaśniał, że chodzić będzie o poszerzanie czy pogłębianie zakresu działalności tak, aby zwiększyć efektywność stref, zwłaszcza w kierunku pozyskiwania inwestycji szczególnie oczekiwanych, czyli innowacyjnych czy dotyczących nowoczesnych technologii.

    Przedstawicielka resortu rozwoju także podkreśliła, że zgodnie ze Strategią na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju potrzebne będzie zrewidowanie podejścia do funkcjonowania SSE. Chodzi o to, by – jak tłumaczyła – porównać ich funkcjonowanie, zakres i jakość świadczonych usług. „A potem wyciągnąć z nich to, co jest najlepsze i wprowadzić we wszystkich strefach, jako standard. Chodzi o to, by oferowany przez Strefy produkt – czyli ich oferta dla polskich i zagranicznych inwestorów – miał jak najwyższą jakość” – przekonywała.

  • Europejczykom brak motywacji, by migrować w poszukiwaniu pracy

    Europejczykom brak motywacji, by migrować w poszukiwaniu pracy

    Nieznajomość języków, brak znajomości praw i obowiązków przysługujących pracownikom, niestosowanie prawa unijnego przez organy administracji publicznej oraz pracodawców i brak chęci do szukania pracy w innych państwach UE – to najistotniejsze powody tego, że Europejczycy nie chcą się przemieszczać w poszukiwaniu pracy.

    Taką tezę podczas Regionalnego Forum Dyskusyjnego Parlamentu Europejskiego, zorganizowanego 17 października w Opolu przez Biuro Informacyjnego PE w Polsce oraz Punkt Informacji Europejskiej Europe Direct-Opole działający przy OCRG postawiła europoseł Danuta Jazłowiecka. Forum odbyło się w Auli Błękitnej Uniwersytetu Opolskiego, którą wypełnili głownie studenci i uczniowie szkół ponadgimnazjalnych.

    Pełniąca funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Jazłowiecka uznała, że „w ramach UE istnieje spory problem związany ze swobodą przepływu pracowników”. „Prowadząc dyskusję na ten temat musimy pamiętać, iż jest ona jednym z najsłabiej funkcjonujących elementów jednolitego rynku europejskiego, o czym często zapominamy mieszkając w kraju, z którego w ciągu minionych 10 lat 2 miliony osób wyemigrowało za pracą” – zaznaczyła.

    Jazłowiecka mówiła podczas wystąpienia wprowadzającego, że wbrew potocznej ocenie, dominującej zwłaszcza w naszej części Europy, migracje wewnątrz Unii Europejskiej są stosunkowo niewielkie. „Dostępne dane pokazują, że jedynie 3 procent obywateli Unii pracuje poza krajem swojego pochodzenia, a 10 proc. ma takie doświadczenie” – podała porównując to z danymi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w dobie kryzysu migracje były na poziomie 7-10 proc. „W kryzysie finansowym Amerykanie bardzo mocno dbali o to, żeby ten procent wzrósł, by mobilność społeczeństwa była większa, bo ułatwia to wyjście z kryzysu. Europejczycy są dużo mniej mobilni, niż Amerykanie czy Australijczycy. (…) Generalnie bardzo niechętnie zmieniają miejsce zamieszkania po to, by znaleźć pracę” – dodała.

    Europosłanka tłumaczyła też, że niewielka mobilność wewnętrzna w ramach Unii od kilku lat jest postrzegana jako istotny problem dla jej sytuacji gospodarczej. Przypomniała, że część państw członkowskich boryka się z ogromnym bezrobociem, szczególnie wśród osób młodych. „W takich krajach jak Grecja, Hiszpania, Portugalia czy Włochy ponad 30 proc. osób do 30 roku życia nie ma pracy” – podała. „Z drugiej strony w wielu państwach europejskich przedsiębiorcy nie mogą znaleźć chętnych do pracy, co osłabia ich konkurencyjność i uniemożliwia rozwój”- mówiła.

    Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego Europejczycy nie chcą się przemieszczać w poszukiwaniu pracy, wskazała na badania prowadzone m.in na zlecenie KE, według których wśród najistotniejszych barier znajduje się nieznajomość języków, brak znajomości przysługujących praw i obowiązków po stronie pracowników, niestosowanie prawa unijnego przez organy administracji publicznej oraz pracodawców, a także brak chęci do szukania pracy w innych państwach członkowskich.

    „Wydaje się, iż najważniejszym problemem jest właśnie ów brak motywacji do migracji. O ile z pozostałymi barierami można sobie w miarę łatwo poradzić, np. wzmacniając kompetencje językowe czy prowadząc kampanie informujące o przysługujących prawach i obowiązkach, o tyle trudno znaleźć jest efektywny instrument zwiększający motywację Europejczyków do poszukiwania pracy poza lokalnym rynkiem” – uznała Jazłowiecka.

    Postawiła też pytanie o to, dlaczego – skoro tak mało Europejczyków migruje – migracja stała się tak istotnym problemem dla części społeczeństw europejskich? W jej opinii podstawową przyczyną negatywnego postrzegania migracji w ramach UE są zmiany na rynku pracy. „Napływ migrantów z tzw. nowych krajów członkowskich doprowadził w wielu państwach do pogorszenia się warunków na lokalnym rynku pracy. Pojawienie się pracowników gotowych pracować za mniejsze wynagrodzenie lub też w gorszych warunkach doprowadziło do stabilizacji wysokości wynagrodzeń, a nawet ich spadku” – tłumaczyła zaznaczając jednocześnie, że podobne zjawisko zapewne będzie zachodziło także w Polsce czy na Opolszczyźnie w związku z napływem do nas migrantów z Ukrainy.

    „Od kilku miesięcy odnotowujemy najmniejsze bezrobocie od czasu transformacji w Polsce. Jednak nie przekłada się ono na znaczny wzrost wynagrodzeń” – podała.

    Jazłowiecka mówiła zarówno o negatywnych skutkach migracji (osłabieniu rodzin, eurosieroctwie), jak i wynikających z niej „plusach” (ograniczenie bezrobocia, wzrost kompetencji pracowników, poszerzenie wzorców organizacji pracy oraz zarządzania personelem). Na koniec uznała, że należy bronić swobody przepływu pracowników w UE pamiętając jednak o kosztach, które ona niesie. Podkreśliła, że jest ona ważna nie tylko dla swobód obywatelskich, ale też dla rozwoju gospodarki czy wzrostu konkurencyjności.

    Moderatorem debaty w ramach Regionalnego Forum Dyskusyjnego PE był redaktor naczelny Nowej Trybuny Opolskiej Krzysztof Zyzik, który wyraził zadowolenie, że wzięło w niej udział wielu młodych ludzi. „To jest wasza Europa i to, o czym dziś rozmawiamy za dwa, trzy czy pięć lat będzie Was żywo dotyczyć” – mówił. Prowokując do dyskusji pytał m.in. o to, co stałoby się, gdyby znieść swobodę przepływu pracowników.

    Wśród panelistów – prócz europoseł Jazłowieckiej – znaleźli się dr Leszek Cybulski z TEAM Europe, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu Jacek Suski i prof. Romuald Jończy z Katedry Ekonomii i Badań nad Rozwojem Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Dr Cybulski, odnosząc się do pytania moderatora podkreślił, że swoboda przepływu pracowników jest jedną z czterech, na których opiera się UE i nie można „wyjąć jednego elementu i po prostu pozostawić pozostałych”. Mówił, że gdyby pozostawić np. swobodę przepływu towarów czy usług, a znieść swobodę przepływu osób, to oznaczałoby to eksport miejsca pracy do krajów, które sprzedają towary. Przypomniał też, że gdy Polska w 2004 roku wchodziła do UE, była w niej liderem pod względem bezrobocia wynoszącego wówczas 20 proc. „Tym liderem bezrobocia pozostaliśmy do 2006 r. Teraz jesteśmy na 22 miejscu pod względem stopy bezrobocia” – mówił.

    Prof. Jończy wskazał z kolei, że gdy Polska wchodziła do UE bezrobocie było faktycznie wysokie, a na rynek pracy wchodził wyż demograficzny. Wiele osób wyjechało wówczas z kraju, ale – jak zaznaczył prof. Jończy „potoczyło się to nie do końca w tym kierunku, w jakim miało się potoczyć”. "Sądziliśmy, że to będzie emigracja wahadłowa. Że ci ludzie pojadą za granicę, zarobią i wrócą do Polski. Tymczasem wiele z tych osób wyjechało i już nie wróci” – mówił. Uznał, że „nie była to migracja pracowników, a migracja ludzi”.

    Dodał, że dzięki emigracji można mówić o wymiernych korzyściach np. dla regionu. Wskazał, że gdyby liczyć w cenach z roku 2015, to transfer w wykonaniu mieszkańców tylko woj. opolskiego, którzy wyjechali z regionu od 1989, wyniósłby ok. 200 mld zł. Ale – jak zaznaczał – są też minusy. Ci, którzy wyjechali z Opolszczyzny i z Polski nie płacą tu podatków, składek emerytalnych. Ich dzieci prawdopodobnie też tu nie wrócą, w związku z czym powstała luka społeczna, demograficzna i luka na rynku pracy.

    Dyrektor WUP w Opolu podał, że bezrobocie w woj. opolskim na koniec września wyniosło 8,9 proc., a w Opolu 4,9 proc. Najwyższe w tym czasie było w powiecie brzeskim, gdzie osiągnęło 12 proc. Suski mówił, że rynek pracy zaczyna wyraźnie odczuwać „potrzebę ludzi do pracy”. „Pracodawcy mają coraz zwiększy problem ze znalezieniem pracownika” – dodał. Zaznaczył przy tym, że aby to zmienić pracodawcy powinni podnieść wynagrodzenia. „To powoli się zmienia. Część pracodawców dochodzi do wniosku, że wynagrodzenia powinny być wyższe” – zapewnił.

    W drugim dniu Forum – 18 października (wtorek) – organizatorzy zaplanowali szkolenie pt. "Jak pozyskać środki na badania i innowacje z funduszy UE?". Odbędzie się ono również w Auli Błękitnej Uniwersytetu Opolskiego w godz. 10.00 – 12.00. Poprowadzą je eksperci Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Krajowego Punktu Kontaktowego programu Horyzont 2020. Także na 18 października zaplanowano spotkanie z młodzieżą akademicką na UO (godz. 12.30, Wydział Prawa i Administracji, ul. Katowicka 87a, sala 5.18).

  • Styria, region znany z inwestycji w innowacje

    Styria, region znany z inwestycji w innowacje

    Udział w Polsko-Austriackim Forum Współpracy oraz spotkania w kilku nowoczesnych firmach czy konsorcjach firm działających np. w branży związanej z odnawialnymi źródłami energii, automatyką, maszynami rolniczymi czy systemami irygacyjnymi – to cel wyjazdu do Styrii zorganizowanego przez OCRG.

    Wyjazd odbywa się w dniach 12-14 października. Biorą w nim udział zarówno przedstawiciele instytucji otoczenia biznesu z województwa opolskiego, jak i zaproszone przez nie firmy z branży IT czy firmy zajmujące się innowacyjnymi technologiami.

    „Styria to jeden z najbardziej inwestujących w innowacje regionów w Europie. Wielkość nakładów przeznaczanych na badania i rozwój sprawia, że dynamicznie rozwijają się tam nowoczesne technologie. Stąd taki dobór uczestników wyjazdu” – relacjonuje Roland Kulig z Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki.

    W programie wyjazdu są m.in. wizyty w firmach zajmujących się technologiami związanymi z odnawialnymi źródłami energii, energooszczędnymi systemami grzewczymi, systemami irygacyjnymi i maszynami rolniczymi, ale też np. wizyta w konsorcjum firm świadczących usługi instalacyjne, w parku technologicznym działającym na rzecz branży automotive czy udział w prezentacji systemów sterowania i automatyki.

    Co warte podkreślenia – w trakcie wizyty w firmie Bauer w Voitsberg, zajmującej się właśnie systemami irygacyjnymi oraz maszynami rolniczymi, planowane jest też spotkanie z praktykantami z Opola odbywającymi w tym przedsiębiorstwie staż.

    Uczestnicy wyjazdu do Styrii wezmą tam również udział w Polsko- Austriackim Forum Współpracy, na którym odbędzie się prezentacja województwa opolskiego pod kątem możliwości kooperacyjnych, eksportowych i inwestycyjnych; podsumowanie dotychczasowej współpracy pomiędzy Opolszczyzną i Styrią oraz omówienie dalszych możliwych form współpracy pomiędzy obydwoma regionami w obszarze np. rozwoju eksportu, kooperacji biznesowej, obsługi inwestorów oraz współpracy projektowej. Podczas wizyty  zaplanowano także bezpośrednie rozmowy kooperacyjne B2B pomiędzy firmami z Polski i Austrii

    Wyjazd realizowany jest w  ramach projektu „Kooperacyjne Opolskie – profesjonalne otoczenie biznesu” współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach działania dotyczącego wzmocnienia otoczenia biznesu. Dofinansowany został z puli Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2014 – 2020.
     

  • Be Lean! – rusza nowy cykl spotkań dla firm

    Be Lean! – rusza nowy cykl spotkań dla firm

    Jak wyeliminować marnotrawstwa w firmie, zaangażować pracowników w budowanie przewagi konkurencyjnej i zwiększać w przedsiębiorstwie procent tzw. wartości dodanej – tego m.in. opolscy przedsiębiorcy dowiadywać się będą podczas spotkań w ramach nowego cyklu „Be Lean!” organizowanego przez OCRG.

     

    Cykl organizowany jest przez Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera (COIE) działające przy podlegającym samorządowi województwa Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG). Zaproszenie do udziału w spotkaniach skierowano do firm skupionych w Klubie 150, ale też do członków Loży Opolskiej Business Centre Club; Izby Gospodarczej „Śląsk” i Opolskiej Izby Gospodarczej, czyli instytucji otoczenia biznesu współpracujących z OCRG w ramach podpisanego we wrześniu porozumienia. Pierwsze spotkanie cyklu odbędzie się 27 października w OCRG (ul. Krakowska 38).

    – Strategia Lean czy Lean management budzą bardzo duże zainteresowanie opolskich firm. Widzimy to na podstawie zainteresowania naszym nowym cyklem spotkań, ale też studiami podyplomowymi, które już drugi rok z rzędu przy współpracy z Klubem 150 ma w ofercie Wyższa Szkoła Bankowa w Opolu – mówi dyrektor OCRG Roland Wrzeciono.

    Cykl spotkań „Be Lean!” adresowany jest do firm zainteresowanych lub już wdrażających poszczególne narzędzia Lean Manufacturing, Six Sigma czy ToC. Ma on na celu przybliżenie opolskim przedsiębiorcom tajników wielu stosowanych już na świecie narzędzi, takich jak 5S, PDCA/ DMAIC, 5Why, TWI, TPM, SMD, value stream mapping, itp. – Spotkania te mają też stanowić alternatywę dla zainicjowanych przez Klub 150 w ubiegłym roku studiów podyplomowych „Lean Management w praktyce” dla tych, którzy z jakichś powodów nie mogą w nich uczestniczyć – wyjaśnia kierownik Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera (COIE) dr Iwona Święch-Olender.

    Formuła warsztatów, prowadzonych przez ekspertów, ma być swobodna. – Na każdym spotkaniu będzie krótkie wprowadzenie teoretyczne i case study w postaci przykładów, filmów czy zdjęć. Podczas pierwszych odbędzie się gra symulacyjna „Lean Game” wprowadzająca – jak dodaje Iwona Święch-Olender – w praktyczne zagadnienia stosowania lean w organizacjach. Do końca 2016 r. planowane są w sumie trzy organizowane przez OCRG spotkania „Be Lean!” – prócz tych 27 października także po jednym w listopadzie i grudniu. Kolejne najprawdopodobniej odbędzie się w I kwartale 2017 r. W warsztatach udział mogą brać maksymalnie po 3 osoby z jednej firmy. Udział w nich jest bezpłatny.

    – Zgłoszenia pierwszych firm zainteresowanych udziałem w cyklu już do nas wpłynęły – dodaje Roland Wrzeciono i zaznacza, że firmy mają czas do 24 października, by zgłosić chęć udziału w cyklu. Liczba miejsc jest ograniczona, będzie decydowała kolejność zgłoszeń.

    – Zdecydowaliśmy się wysłać naszych pracowników na warsztaty „Be Lean!”, gdyż uważamy, że wiedza ta może im pomóc w jeszcze lepszym zrozumieniu zagadnień związanych z tematami Lean, jak również pomoże zmienić stosunek do tego typu zarządzania – mówi Anna Rygoł z Działu Personalnego firmy MM Systemy z Kątów Opolskich. – Najważniejsze jednak jest nabycie umiejętności praktycznego wykorzystania i zastosowania technik i narzędzi Lean Manufacturing dla zoptymalizowania całego procesu produkcyjnego i zarządzania – dodaje.

    Partnerem strategicznym cyklu spotkań jest firma Leanpassion, która od ponad 11 lat wspiera organizacje w doskonaleniu procesów i budowaniu przewagi konkurencyjnej oraz realizuje tzw. strategiczne podejście do lean. Firma ta pracowała już z ponad 300 klientami. Tomasz Bereźnicki z Leanpassion, pytany czym jest Lean wyjaśnia, że jest to „identyfikacja i eliminacja wszelkiego rodzaju marnotrawstw w przedsiębiorstwach”.

    – Realizując podejście Lean powinniśmy, przychodząc każdego dnia do pracy, zastanawiać się co możemy robić lepiej, jak nasze procesy mogą być bardziej efektywne. Powinniśmy myśleć, jak lepiej wykorzystać zasoby, surowce, pracowników, maszyny czy przestrzeń; jak marnować mniej czasu, materiału czy pieniędzy i jak dzięki temu być bardziej konkurencyjnym. Z punktu widzenia aspektów ważnych dla klienta: jakość, koszty i serwis, Lean prowadzi do tego, by być jak najbardziej konkurencyjnym i wygrywać na rynku – wyjaśnia Bereźnicki.

    Na czym w praktyce polegać ma propagowana przez Leanpassion Strategia Lean? Na tym – jak tłumaczy Bereźnicki – aby zmotywowani pracownicy, świadomi swojej roli, zaangażowani każdego dnia w kwestionowanie statusu quo, doskonaląc procesy mieli poczucie wpływu na realizację celów strategicznych oraz budowanie przewagi konkurencyjnej firmy.

    Pierwszym krokiem do zaangażowania pracowników w budowanie przewagi konkurencyjnej firmy jest budowanie świadomości, co jest marnotrawstwem, a co wartością z perspektywy klienta w realizowanych procesach. – Taką świadomość można budować angażując pracowników w mapowanie procesów, używając do tego np. takich narzędzi jak Mapowanie Strumienia Wartości (Value Stream Mapping) – zaznacza. I dodaje: – Metoda Lean nie koncentruje się tylko na wdrażaniu narzędzi. Metoda Lean koncentruje się na eliminowaniu marnotrawstw przy zaangażowaniu wszystkich pracowników. Wcale nie chodzi o to, żeby pracownicy pracowali szybciej, ale by pracowali mądrzej – zaznacza.