Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Nasza Brygada Tygrysa najlepsza w kraju!

Wydarzenie
08.12.2016
Na zdjęciu powyżej (od lewej): Ewa Dudik, Justyna Warzecha-Michlik, Katarzyna Sobczak, Piotr Regeńczuk, Magdalena Możdżeń, Sabina Namyślik. Na zdjęciu poniżej: Helena Ząbek-Mzyk, Iwona Święch-Olender i Marta Dudek.
Na zdjęciu powyżej (od lewej): Ewa Dudik, Justyna Warzecha-Michlik, Katarzyna Sobczak, Piotr Regeńczuk, Magdalena Możdżeń, Sabina Namyślik. Na zdjęciu poniżej: Helena Ząbek-Mzyk, Iwona Święch-Olender i Marta Dudek.

Duńczycy jedzą kanapki sztućcami, a Chińczycy proszą czasem o szklankę czystej, gorącej wody, bo podobno działa na nich jak napój energetyczny. O takich szczegółach wiedzą najlepsi w kraju specjaliści od obsługi inwestorów, pracujący w opolskim Centrum Obsługi Inwestora (COI).

Poza tym w najdrobniejszych szczegółach potrafią opowiadać o każdym wolnym kawałku gruntu pod inwestycje w regionie – jego położeniu, uzbrojeniu, połączeniu z drogami krajowymi czy kolejowymi. Wiedzą gdzie i jakich pracowników znajdzie firma, jakie kadry wypuszczają właśnie na rynek opolskie uczelnie czy szkoły zawodowe oraz jakie umiejętności dają swoim podopiecznym centra kształcenia zawodowego w regionie.

Potrafią też wskazać zainteresowanej terenami firmie potencjalnych kooperantów czy miejsca wydobywania surowców, które mogą być inwestorowi potrzebne. A czasem podpowiedzieć zagranicznemu biznesmenowi, gdzie on albo jego załoga będą mogli pobawić się po pracy…

- Każdy inwestor ma inne potrzeby. Wymaga indywidualnego podejścia i przygotowanej właśnie dla niego oferty – podkreślają pracownicy opolskiego Centrum Obsługi Inwestora funkcjonującego w ramach OCRG, które właśnie zostało najwyżej w kraju ocenione przez komisję certyfikacyjną PAIiIZ wśród regionalnych centrów obsługi inwestora.

Na sukces pracuje cały zespół

Na czele opolskiej Brygady Tygrysa – jak czasem określa się zespoły pozyskujące inwestorów - stoi dr Iwona Święch – Olender. Frontmanami w obsłudze inwestorów są natomiast Ewa Dudik (w COI od 6 lat, pełni rolę koordynatora zespołu ds. projektów europejskich i koordynuje współpracę ze strony woj. opolskiego z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną) i Piotr Regeńczuk (w opolskim COI 12 lat, jest koordynatorem zespołu ds. projektów azjatycko-amerykańskich; odpowiada za współpracę z Wałbrzyską Specjalną Strefą Ekonomiczną).

Ale za każdym sukcesem inwestycyjnym stoi liczący łącznie 11 osób zespół opolskiego Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera. Tworzą go – prócz Iwony Święch-Olender, Ewy Dudik i Piotra Regeńczuka – zastępca kierownika COIE Magdalena Możdżeń, a także Anna Tęgosik, Joanna Mączko, Sabina Namyślik, Katarzyna Sobczak, Justyna Warzecha – Michlik, Helena Ząbek-Mzyk i Marta Dudek.

Ich zadaniem jest nie tylko obsługa inwestorów zagranicznych czy krajowych zainteresowanych opolskimi terenami, ale także bieżący kontakt z firmami z Opolszczyzny i szeroko pojęta obsługa poinwestycyjna, czyli organizowanie spotkań, szkoleń, misji, wyjazdów na targi, a nawet turniejów piłkarskich. - Zamysł jest taki, by funkcjonujące w naszym regionie firmy – te rodzime i zagraniczne – czuły się tu „u siebie”. By wiedziały, że w naszym regionie każdy ich problem jest traktowany priorytetowo. W ten sposób to, co w minionych latach było wskazywane jako nasza słabość, czyli wielkość regionu, przekuwamy w atut. Niewielkie, kompaktowe województwo opolskie ma ambicję, by stać się województwem najbardziej przyjaznym przedsiębiorcom – mówi marszałek woj. opolskiego Andrzej Buła.

Liczy się każdy szczegół

Na najwyższym podium w kraju opolskie Centrum Obsługi Inwestora znalazło się ex aequo z COI z woj. zachodniopomorskiego. Palmę pierwszeństwa obydwa ośrodki będą dzierżyć przez trzy najbliższe lata, bo właśnie co 3 lata odbywa się certyfikacja PAIiZ. – To dla nas wielkie wyróżnienie, ale i ogromne wyzwanie, by ciągle trzymać wysoki poziom – podkreśla Iwona Święch-Olender.

Podczas certyfikacji PAIiZ oceniał m.in. przygotowanie pracowników oraz bazy informacji COI do obsługi inwestorów czy stosowanie właściwych standardów obsługi inwestora. W praktyce pod uwagę brano m.in. opinię pracowników PAIiIZ o regionalnych centrach obsługi, weryfikowano działalność COI podczas wizyt audytorskich, a także np. sprawdzano kwalifikacje pracowników Centrum obserwując ich i oceniając podczas spotkań z potencjalnymi inwestorami.

A tych ostatnich tylko w mijającym, 2016 roku było blisko 130. Spotkania odbywały się w Polsce, Niemczech, Danii czy Czechach. Jak mówią Ewa Dudik i Piotr Regeńczuk – miały miejsce zawsze wtedy, kiedy wskazywał inwestor. Często trwały od wczesnych godzin porannych do późnych godzin nocnych. Składały się na nie m.in. objazdy terenów przeznaczonych na inwestycje, spotkania w samorządach, urzędach pracy, instytucjach zajmujących się kwestiami środowiskowymi, na uczelniach, w szkołach, centrach kształcenia, itp.

- Wcześniej oczywiście trzeba było przygotować i wysłać ofertę „uszytą na miarę” dla inwestora, uwzględniającą m.in. kwestie mediów, połączeń drogowych czy kolejowych, ewentualnych poddostawców, kooperantów, a nawet odległości od szpitali czy straży pożarnej - mówi Ewa Dudik.

Warto wiedzieć, co jedzą i piją

Jeśli już taka oferta przekona inwestora i zdecyduje się on przyjechać na Opolszczyznę, to warto – podkreślają specjaliści z opolskiego COI - jak najwięcej wiedzieć o składzie delegacji, która tereny przyjedzie oglądać i znać najbardziej newralgiczne kwestie, o jakie taka delegacja może zapytać.

– Jeżeli inwestor wizytował już wcześniej inny region, to podpytujemy o to naszych kolegów z PAIiZ, którzy takiej firmie towarzyszą. Poza tym przeszukujemy internet w poszukiwaniu każdej, nawet najdrobniejszej informacji – relacjonuje Piotr Regeńczuk.

Każdej, nawet takiej o pasjach czy preferencjach członków delegacji. – Gdy przyjeżdżają Hindusi w ciemno można zakładać, że któryś z nich będzie chciał zjeść coś wegańskiego. A jeśli wiemy, że ktoś ma jakieś pasje czy koniki – nawiązujemy do nich w rozmowie albo nawet organizujemy jakieś wyjście – wspominają Dudik i Regeńczuk.

- Często posiłkujemy się też opinią czy referencjami innych firm, które już u nas są. Organizujemy spotkania u nich w zakładzie, by inwestor mógł usłyszeć np. od kolegów z branży, jak to u nas jest z prowadzeniem biznesu - dodają pracownicy COI.

Dobry spec od obsługi inwestora powinien też w małym paluszku mieć informacje o zwyczajach i przyzwyczajeniach przejezdnych. Np. wiedzieć, że Chińczyków warto przywitać drobnym prezentem, który musi być pięknie opakowany. Najlepiej, by opakowanie było w kolorach czerwieni i złota. Co istotne – ważne jest to, jak prezent jest opakowany, a nie co nim jest. Mieszkańcy z dalekiej Azji zamiast przechłodzonej kawy czy herbaty wolą też np. gorącą, czystą wodę, która podobno działa na nich jak napój energetyczny. A Duńczycy kanapki jedzą sztućcami.

- Idąc na spotkanie z inwestorem z innego kraju warto mieć wiedzę o różnicach kulturowych. To może pomóc przełamać wiele barier – zaznacza Piotr Regeńczuk.

Nie zawsze było łatwo

Pracownicy COI znają oczywiście języki obce: obowiązkowy angielski i niemiecki, poza tym rosyjski i włoski. Od kilku lat na spotkania jeżdżą nowiutkim Fordem, ale był taki czas, że do dyspozycji mieli Daewoo Leganzę z przebiegiem 350 tys. km. – Na jednym ze spotkań, w środku zimy w Skarbimierzu, samochód po prostu nie odpalił. Kto go pchał, by ruszył – już nie pamiętam. Ale oprócz przedstawiciela gminy pewnie ktoś ze strefy ekonomicznej i ktoś od inwestora… – wspomina z uśmiechem Piotr Regeńczuk.

Czy teraz czuje się odpowiednio „doposażony”? – W zasadzie tak, ale przenośny internet czy program graficzny Corel sporo by nam ułatwiły… - dodaje.

Iwona Święch-Olender wspomina z kolei, jak w szczerym polu, na jednym z terenów inwestycyjnych, na helikopter transportujący koreańskiego inwestora czekali „wszyscy święci” – przedstawiciele gminy, strefy ekonomicznej, COI. - Stał tam rozłożony już, wynajęty namiot, ustawiony na zmrożonym gruncie. Był cały sztab urzędników w pełnej gotowości do udzielenia odpowiedzi na wszelkie zapytania zainteresowanych. A tymczasem helikopter się zepsuł i Koreańczycy nie dotarli… - wspomina kierownik COI.

Innym razem pracownicy COI stali przez godzinę na jednym z miejsc parkingowych w centrum Opola i przez godzinę kłócili się z kierowcami o to, że miejsce jest zajęte. Trzymali je dla swojego kolegi z Centrum, który jechał w to miejsce z ważną delegacją… - Tego, co tam wtedy się nasłuchałam, nigdy nie zapomnę. Ale inwestor podjechał na gotowe i nawet nie musiał płacić za bilecik. To wynagrodziło poniesione straty moralne – śmieje się Święch-Olender.

Jest poczucie misji, nie ma monotonii

Jak długo trzeba namawiać inwestora, by zdecydował się postawić swój zakład właśnie u nas?

- Mój najdłuższy projekt inwestycyjny trwał trzy lata. Zakończył się sukcesem, firma ulokowała się w Skarbimierzu i pięknie się rozwija – mówi Ewa Dudik.

- Ja mam na koncie m.in. projekt trwający dwa lata. Spotkania z firmą odbywał się w tym czasie co miesiąc. Udało się, firma działa w Krapkowicach – dodaje Piotr Regeńczuk.

Co frontmanom od pozyskiwania firm dla regionu w ich pracy podoba się najbardziej?

- Trzeba mieć chyba jakieś poczucie misji, która przyświeca naszemu działaniu. Świadomość tego, że dzięki twojej pracy kilkaset osób może dostać pracę jest szalenie istotna – mówi Piotr.

- Nie ma w niej monotonii. Ciągle są nowe wyzwania, nowe firmy, nowi ludzie. No i jest ogromna satysfakcja, gdy się uda. A potem gdy widzimy, że firma w regionie czuje się dobrze. Bo z takimi firmami nie tracimy kontaktu. Każdy projekt uczy też czegoś nowego – dodaje Ewa.

Mamy kopa, by walczyć o firmy

Mijający rok był rekordowy jeśli chodzi o zainteresowanie inwestorów Opolszczyzną. Opolskie COI w sumie obsługiwało w ostatnich 12 miesiącach aż 121 projektów inwestycyjnych, w tym 82 nowe, czyli takie które pojawiły się właśnie w roku 2016. Wśród firm, które wybrały właśnie województwo opolskie znalazły się duńska firma Skamol; niemiecka IFA; chińskie Hongbo czy amerykański Henniges Automotive. Łączna, zadeklarowana przez nowych inwestorów suma nakładów w regionie to 212 mln euro; łączna liczba zadeklarowanych do utworzenia nowych miejsc pracy – 1150.

– A rok się jeszcze nie skończył. Ciągle organizujemy wizyty, sami jeździmy na misje i dostajemy zapytania o ofertę inwestycyjną – zaznacza Iwona Święch-Olender.

W ostatnich latach zainteresowanie Opolszczyzną wzrasta. Potencjalni inwestorzy szukają miejsc dla siebie w mniej dotąd wysyconych fabrykami regionach, doceniają dobre położenie województwa opolskiego, dostępność dobrze wykształconych kadr, ludzi znających np. język niemiecki oraz potencjalnych kooperantów i partnerów biznesowych, którzy w regionie ulokowali się już wcześniej.

- Widzimy też, że firmom podoba się też fakt, iż w niewielkim województwie lepiej współpracują ze sobą różne urzędy i instytucje, łatwiej umówić duże spotkanie, a nawet dojechać z jednego miejsca w inne – stwierdza Ewa Dudik.

Czy miejsce na pudle uda się im utrzymać także przy kolejnej certyfikacji?

- Przez kilka minionych lat widzieliśmy i słyszeliśmy jak rozwijają się Śląsk i Dolny Śląsk, jak tam przybywa inwestorów. To dało nam kopa, by walczyć o firmy dla nas. Udaje się, więc energii do kolejnych spotkań nam nie brakuje – podkreśla Piotr Regeńczuk.